Claire przechyliła głowę z uśmiechem. „Właściwie, skoro już jesteśmy szczerzy, mama i Victor pomogli z zaliczką. Rodzina wspiera rodzinę”.
Mój widelec dotknął talerza z cichym kliknięciem.
„Jaka hojność” – powiedziałam cicho.
Wzrok Victora natychmiast się wyostrzył. Zawsze nienawidził mojego spokoju. Dręczyciele wolą desperację. Gniew upewnia ich, że są ważni.
Ostrożnie wytarł usta serwetką. „Twoja babcia na pewno chciałaby, żeby Claire się zaopiekowała. Ona jest odpowiedzialna”.
Spojrzałam mu prosto w oczy.
Po raz pierwszy tego wieczoru odwrócił wzrok.
Bo przypomniał sobie coś, o czym reszta z nich zapomniała.
Zanim stałam się „trudną córką”, zanim uznali, że jestem nieszkodliwa, przez osiem lat pracowałam jako biegła księgowa.
I przez ostatnie sześć miesięcy, cicho, legalnie i cierpliwie, prowadziłam śledztwo w ich sprawie.
Część 2
Upokorzenie nie skończyło się na kolacji.
Po deserze Claire zebrała wszystkich w salonie, żeby pokazać zdjęcia z remontu.
„Marmurowa kuchnia” – powiedziała z dumą, przeglądając zdjęcia na ekranie telewizora. „Garderoba. Podgrzewane podłogi. Anno, powinnaś kiedyś wpaść. Może cię to zainspiruje”.
Mark objął ją ramieniem. „Uważaj. Może nigdy nie wyjdzie”.
Wszyscy znowu się roześmiali.
Uśmiechnęłam się uprzejmie.
Potem na ekranie pojawił się ganek domu Claire. Świeża farba. Zupełnie nowe okna. Czerwone drzwi wejściowe. Pod świątecznym wieńcem, ledwo widoczna, wisiała stara mosiężna tablica rejestracyjna, którą babcia Rose polerowała co niedzielę.
Willow Lane 17.
Dom babci.