„Pięć kabin z balkonami pod Richardem Millerem, Susan Miller, Vanessą Miller, Brandonem Smithem i innymi gośćmi Millera. Przenieście ich do najtańszych dostępnych kabin wewnętrznych”.
„Najprostsze pokoje?”
„Tak”.
„Mam kilka na drugim pokładzie” – powiedziała ostrożnie Brenda. „Bez okien. W pobliżu maszynowni”.
„To idealne rozwiązanie”.
„A pani apartament, panno Miller? Czy chciałaby go pani odwołać?”
Spojrzałem na wschód słońca za oknem.
„Nie” – powiedziałem. „Zachowaj mój”.
Po raz pierwszy od dwudziestu czterech godzin się uśmiechnąłem.
„Będę na miejscu”.
Dwa tygodnie później wsiadłem na statek sam. Bez zażenowania. Bez ukrywania się. Sam. Mój apartament typu penthouse był większy niż mój pierwszy apartament. Miał marmurową łazienkę, prywatny balkon, szampana w wiaderku z lodem i powitalną notkę zaadresowaną do panny Miller. Po raz pierwszy coś, za co zapłaciłem, należało tylko do mnie.
Nie widziałem ich pierwszego dnia. Ale drugiego wieczoru wszedłem do głównego bufetu i zauważyłem ich przy linii deserów. Wyglądali żałośnie. Tata zacisnął szczękę. Mama wyglądała na wyczerpaną. Vanessa machała rękami, narzekając. Wtedy mama mnie zobaczyła. Zamarła z
Kawałek ciasta w połowie drogi na talerz. Tata podążył za jej wzrokiem. Vanessa się odwróciła. Po raz pierwszy żadne z nich nie miało nic mądrego do powiedzenia. Usiadłam przy oknie, powoli gryzłam sałatkę i uśmiechnęłam się. Podeszły jak burza. Tata odezwał się pierwszy.
„Co ty tu robisz?”
Wytarłam usta serwetką.
„Jestem na wakacjach”.
Wzrok Vanessy padł na mój nadgarstek. Moja złota obrączka. Potem spojrzała na swoją tanią niebieską. Uświadomienie uderzyło ją w twarz niczym policzek. Stałam spokojnie.
„No cóż”, powiedziałam, podnosząc talerz, „smacznego bufetu”.
Tego wieczoru próbowali wejść do stekowni. Siedziałam już w środku z zupą z homara i lampką wina. Kelnerka zapytała o rezerwację. Tata podał swoje nazwisko. Nic. Mama powiedziała:
„Nasza córka zarezerwowała dla nas”.
Kelnerka zapytała o numer kabiny. Potem jej twarz się zmieniła.
„Przepraszam” – powiedziała uprzejmie. „Wasze kabiny nie mają dostępu do specjalnych posiłków”.
Głos Vanessy dobiegł z wejścia.
„Mówiłaś, że Millie za wszystko zapłaciła”.