„To byłaś ty”.
„Sarah”.
„Jak długo?”
„Proszę cię”.
„Jak długo, Claro?”
Jej oczy się zaszkliły.
„Sześć lat”.
„Jak długo, Claro?”
„Sześć?”
Skinęła głową.
„Wiedziałaś, że żyję od sześciu lat?”
„Tak”.
„Wiedziałaś, że myślałam, że nie żyjesz?”
„Tak”.
Podniosłam jej kubek.
„Wiedziałaś, że żyję od sześciu lat?”
Potem ostrożnie odłożyłam telefon.
„Dzwoniłaś?”
„Próbowałam raz”.
„Raz?”
„Znalazłam stary numer mamy i taty. Został odłączony”.
„Więc o to chodziło?”
„Dzwoniłaś?”
„Nie”.
„A więc o co chodziło?”
„Pisałam listy”.
„Wysłałaś je?”
Spuściła wzrok.
„Nie”.
„Pisałam listy”.
„Więc napisałaś je dla siebie, Claro. Nie dla nikogo z nas”.
Wzdrygnęła się.
Złapałam torebkę.
„Sarah, zaczekaj”.
Dotarłam do drzwi.
„Mogę to wyjaśnić”.
„Więc napisałaś je dla siebie, Claro”.
Odwróciłam się do niej.
„Miałaś sześć lat”.
Potem wyszłam.
Nie zadzwoniłam do mamy i taty tamtej nocy.
To była moja decyzja. Clara miała już dość prawdy.
W domu otworzyłam szufladę i znalazłam dwa niebieskie kubki.
Nie zadzwoniłam do mamy i taty tego wieczoru.
Jeden dla mnie, jeden „zapasowy”.
Kupowałam zapasowe od dziesięciu lat.
***
Następnego ranka zadzwoniłam do mamy.
„Siedzisz?”
„Sarah, nienawidzę, kiedy tak zaczynasz”.
„Proszę”.
Jeden dla mnie, jeden „zapasowy”.
Jej głos się zmienił.
„Dobrze”.
„Klara żyje”.
Cisza.
Potem ostrożnie: „Kochanie…”
„Widziałam ją”.
Kolejna cisza.
„Kochanie…”
„Wiedziała o księżycu. Wiedziała o rozbitym wazonie. To ona”.
Tata włączył się do rozmowy.
„Czego od nas potrzebujesz?”
Nie gdzie, nie jak, tylko czego ci potrzeba?
„Nie wiem”.
„Więc zaczniemy tam, kochanie” – powiedział.
„Wiedziała o rozbitym wazonie. To ona”.
***
Dwa dni później zaniosłem je do Clary.
Mama weszła do mieszkania.
Klara stanęła przy oknie.
Potem mama przeszła przez pokój.
„Moje maleństwo”.
Klara zesztywniała, zanim osunęła się na nią.
Zaniosłem je do Clary.
Tata został z tyłu, ocierając oczy.
„Hej, mała”.
Odwróciłem wzrok.
Kochałem ją.
Byłem na nią wściekły.
Oba rzeczy pasowały.
Po chwili mama zaczęła mówić za szybko.
Byłem na nią wściekły.
„Nadal robię to ciasto wiśniowe, które tak lubiłaś. Twój pokój nie jest już niebieski, ale możemy go zmienić. I pamiętasz tę piosenkę, którą śpiewałyście, dziewczyny?”
Ręka Clary się ześlizgnęła.
Kubek, który trzymała, uderzył o blat i potoczył się na bok.
„Przestań”.
Mama zamarła.
„I pamiętasz tę piosenkę, którą śpiewałyście, dziewczyny?”
Klara zakryła twarz dłońmi.
„Proszę, przestań”.
„Klaro?” wyszeptała mama.
„Nie mogę już tego robić!”
W pokoju zapadła cisza.
Tata ruszył w stronę mamy, ale ja zostałam na miejscu.
„Nie mogę już tego robić!”
Klara spojrzała na nas troje, ciężko dysząc.