Nie odpowiedziałam.
Nie było mnie już, by kogokolwiek pocieszać.
Poszedłem dalej.
„Diagnoza była jednoznaczna. Ciężka azoospermia. Potwierdzona dwoma badaniami. Lekarz zalecił mu specjalistyczną opiekę. Raphaël nie chciał o tym rozmawiać. Odmówił powrotu na kolejną wizytę. I kazał mi obiecać, że nikomu nie powiem”.
Camille spojrzała na Raphaëla, jakby widziała jego twarz po raz pierwszy.
„Wiedziałeś?” zapytała.
Raphaël otworzył usta.
Nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
„Wiedziałeś?” powtórzyła głośniej.
Przeczesał włosy dłonią.
„Lekarze mogą się mylić”.
Zaśmiałam się cicho.
Wszyscy odwrócili się, żeby na mnie spojrzeć.
„Dokładnie to samo mi powiedziałeś”.
Camille spojrzała na swój brzuch.
Jej dłoń tam spoczęła, ale tym razem bez czułości.
Z lękiem.
— Więc… dziecko…
Jej głos się załamał.
Dokończyłem za nią.
„To nie dziecko Raphaëla”.
Wstrząs wstrząsnął salonem.