Ciocia chwyciła się za pierś.
Ktoś wyszeptał:
„Mój Boże…”
Raphaël cofnął się o krok.
„To nieprawda”.
Spojrzałem na niego spokojnie.
„Nie. Fałszem jest ta historia, którą opowiadasz wszystkim. Ta o wielkiej, niemożliwej miłości. Ta o nieszczęśliwym mężu, który znalazł pocieszenie u siostry żony. Ta o cudownym dziecku”.
Podszedłem do pudełka.
„Ale cuda czasami potrzebują dat, które trzymają wodę”.
Camille zbladła.
„Co masz na myśli?”
Wyjąłem drugą kartkę.
„Przeczytaj ją”.
Nie chciała jej wziąć.
Więc położyłem ją jej na kolanach.
Tym razem to nie był raport medyczny.
To były zrzuty ekranu.
Zdjęcia.
Czasy.
Wiadomości.
Noc wieczoru panieńskiego Manon, przyjaciółki Camille, w barze w Starym Lyonie.
Camille wpatrywała się w zdjęcia.
Oddychała urywany.