Mama zakryła usta dłonią.
Camille ledwo oddychała.
„Ale Raphaël mi powiedział…” mruknęła.
Przerwałem jej delikatnie.
„Raphaël powiedział ci wiele rzeczy”.
Zgniótł dokument.
„Nie możesz nas wyrzucić”.
„Nie wyrzucę cię. Mój prawnik wysłał ci oficjalne wezwanie. Masz osiem dni na opuszczenie lokalu. Potem będzie to między tobą, nią i komornikiem”.
Camille wybuchnęła płaczem.
„Dokąd mam iść?”
Spojrzałem na nią bez złości.
To było najgorsze.
Nie miałem już do niej żalu.
„Może do mężczyzny, z którym wsiadłaś do samochodu tamtej nocy”.
Spuściła głowę, jakbym ją uderzył.
Raphaël położył dłoń na oparciu krzesła, żeby nie upaść.
„Valérie, możemy porozmawiać”.
Zaśmiałam się cicho.
„Teraz?”
Zrobił krok w moją stronę.
„Wiem, że cię zraniłam. Wiem, że…”