„Prowadziłaś?”
Zanim Mariana zdążyła się odezwać, pojawił się spocony Andrés.
„Tak, policjantko. Przestraszyła się. Przekonałem ją, żeby przyszła i odpowiedziała na pytania”.
Mariana poczuła, jakby na chwilę świat zgasł.
„Co ty powiedziałaś?”
Andrés złapał ją za ramię i odciągnął na kilka kroków.
„Zrób to dla Camili. Nie ma prawa jazdy. Jeśli ją zgłoszą, będzie po niej. Możesz zapłacić; twoi rodzice mają pieniądze. Może cię zatrzymają tylko na chwilę”.
Mariana poczuła mdłości.
„Dałeś jej mój samochód?”
„Praktycznie był nasz. Po ślubie mieliśmy się wszystkim dzielić”.
Sięgnęła do torebki i włączyła dyktafon w telefonie.
„Więc powiedz mi wprost: chcesz, żebym powiedziała, że jechałam, żeby uratować twoją siostrę?”
Zdesperowany Andrés wpadł we własną pułapkę.
„Tak. To najmniej, co mogę zrobić po tym, jak potraktowałaś moją rodzinę”.
Na komisariacie Mariana przekazała nagranie. Potem pojawiło się nagranie z monitoringu: sklep z farbami uchwycił Camilę przejeżdżającą na czerwonym świetle, uderzającą w samochód i uciekającą z bluzą na głowie. Kilka minut później Andrés również przyjechał, żeby zabrać rzeczy z ciężarówki.
Camilę zabrano na przesłuchanie. Widząc Marianę, krzyknęła:
„Pożyczyłaś mi to! Nie udawaj niewiniątka!”
„Niczego nie autoryzowałam” – odpowiedziała Mariana. „I mam wiadomości, w których Andrés prosił mnie, żebym zostawiła ciężarówkę do ślubu”.
Rodzina Andrésa zaczęła tracić kontrolę. Doña Elvira poszła do firmy Mariany, płacząc przed wszystkimi.
„Przez ciebie moja córka może trafić do więzienia. Prosimy cię tylko o pomoc z pieniędzmi”.
„Twoja córka ukradła mi ciężarówkę, rozbiła ją, uciekła, a ty próbowałeś zrzucić winę na mnie” – powiedziała Mariana, wciąż podniesionym głosem.