„Co ty tu robisz?” zapytała Mariana.
Camila uśmiechnęła się, nie ruszając się z miejsca.
„Poznaję mój dom”.
Matka Andrésa, Doña Elvira, zniżyła głos.
„Camila, wstawaj. Nie wyolbrzymiaj tego”.
Ale Mariana zobaczyła coś, co sprawiło, że poczuła palący ból w piersi: na łóżku leżał rząd małych kaktusów, ułożonych jeden za drugim, dzielących materac na dwie części.
„Żebyś nie myślała o tym, żeby za bardzo zbliżać się do mojego brata w nocy” – powiedziała Camila. „Obiecał mi, że żadna kobieta nie zajmie mojego miejsca”.
Andrés wszedł i zamiast usunąć kaktusy, westchnął z irytacją.
„Mariana, musisz zrozumieć, że Camila również będzie częścią tego małżeństwa”.
Wtedy Mariana wyjęła telefon komórkowy, zaczęła nagrywać i zapytała go łamiącym się głosem:
„Wybierz teraz. Chcesz się ze mną ożenić, czy pozwolić siostrze decydować, gdzie będę spał?”
Andrés nie wahał się nawet przez trzy sekundy.
„Gdybyś mnie kochał, przeprosiłbyś ją”.
Mariana zaśmiała się smutno, wzięła torebkę i zdjęła pierścionek.
„Nie odwołuję ślubu. Ratuję się przed całym życiem upokorzenia”.
Wyszła z rodziną za sobą, a Camila krzyczała, że wróci błagając. Nikt nie mógł uwierzyć w to, co miało się wydarzyć.
Co byś zrobił na miejscu Mariany: wybaczyć z miłości czy odwołać wszystko, zanim zdecydujesz się na takie życie?
CZĘŚĆ 2
W poniedziałek Mariana przyszła do biura z opuchniętymi oczami, ale wyprostowanymi plecami. Pracowała w dziale administracyjnym firmy produkującej części samochodowe, a Andrés był kierownikiem sprzedaży w tym samym budynku. Wiedziała, że spotkanie z nim jest nieuniknione, ale nie wyobrażała sobie, że znajdzie go w wejściu z Camilą uczepioną jego ramienia, jakby to oni zostali skrzywdzeni.
„Jeszcze możemy to naprawić” – powiedział Andrés, doganiając ją przy windzie. „Kup coś ładnego dla Camili, przeproś, a ślub przełożymy”.
Mariana wpatrywała się w niego bez mrugnięcia okiem.
„Chcesz, żebym wynagrodził twoją siostrę za to, że mnie upokorzyła?”
Camila cicho się zaśmiała.
„Nie rozumiesz rodziny, bo zawsze traktowano cię jak małą księżniczkę”.
Mariana nie odpowiedziała. Poszła do swojego mieszkania, sprawdziła pocztę i próbowała się skupić, ale w południe odebrała telefon, który zmroził jej krew w żyłach. Policjant ruchu drogowego poinformował ją, że jej SUV brał udział w wypadku samochodowym, w którym sprawca uciekł z miejsca zdarzenia.
Jej SUV. Ten sam, którego rodzice dali jej na rozpoczęcie małżeństwa. Ten sam, który zostawiła zaparkowany przed mieszkaniem Andrésa, bo planowała go odebrać po ślubie.
Kiedy dojechała na skrzyżowanie, zobaczyła samochód rozbity o słup i inny samochód ze zniszczonym zderzakiem. Całą sytuację filmowali ratownicy medyczni i gapiący się ludzie.
i mężczyzna z zabandażowaną ręką krzyczący, że kierowca uciekł.
„To właścicielka!” – krzyknął ktoś, gdy ją zobaczył. „Pewnie chciała się schować!”
Podszedł policjant.