Henri wybuchnął serdecznym śmiechem i umowa została podpisana. W ciągu kilku miesięcy życie Camille się odmieniło. Zrezygnowała z brasserie i otworzyła „La Table de Léa”, wspaniałą, lokalną firmę cateringową. Zaczynała z zaledwie 12 zamówieniami tygodniowo, ale dzięki wyjątkowej jakości dań szybko zapełniła listę oczekujących. Henri stał się stałym klientem. Dwa razy w miesiącu potężny miliarder przychodził do skromnego mieszkania Camille, by delektować się coq au vin, przynosząc
Zawsze bukiet białych róż dla matki i bajki dla córki.
Ale ta nagła bliskość przykuła uwagę. Antoine de Rochefort, 45-letni syn Henriego i niecierpliwy spadkobierca imperium, odkrył regularne wizyty ojca i transfery funduszy fundacji. Wściekły i przekonany, że jego spadek jest kradziony, wezwał prawników rodziny.
„Ta mała kelnerka z przedmieścia manipuluje moim zniedołężniałym ojcem!” krzyknął w sali konferencyjnej w siedzibie. „Zniszczę tę uzurpatorkę, zanim dorwie się do kawałka naszej fortuny”.
Zamiast skonfrontować się z ojcem, Antoine wykorzystał swoje kontakty w prasie brukowej. Trzy dni później w internecie wybuchła medialna sensacja.
Nagłówek zdominował media społecznościowe: „Skandal w Paryżu: Kelnerka manipuluje bezbronnym 82-letnim miliarderem, aby sfinansować swój styl życia”. Artykuł przedstawiał Camille jako manipulatorkę i oszustkę, która wykorzystała swoją siedmioletnią córkę, by wyłudzić miliony od pogrążonego w żałobie starca. Internet eksplodował. W niecałe 24 godziny historia stała się viralem z najgorszych powodów. Strona firmowa Camille zalała się setkami nienawistnych komentarzy. Jej telefon dzwonił bez przerwy, sypiąc obelgami. Klienci masowo odwoływali zamówienia.
Tego wieczoru, siedząc w ciemnej kuchni, Camille płakała bez opamiętania. Okrucieństwo plotek niszczyło jej honor i przyszłość Léi. O 22:00 zadzwoniła do Henriego drżącym głosem.
„Panie de Rochefort, oddaję panu wszystko. Pieniądze, restaurację, stypendium”. „Nie pozwolę, by imię mojej córki było zniesławiane przez znudzonych bogaczy. Wolę sprzątać domy dzień i noc, jeśli zajdzie taka potrzeba”.
W powietrzu zawisła ciężka cisza. Wtedy Henri przemówił z zimnym gniewem i absolutnym autorytetem, o jakim Camille nigdy nie wiedziała.
„Nie, Camille. Nie musisz ukrywać, że wychowałaś wyjątkowe dziecko. Pozwól mi zaopiekować się moim synem. Ten koszmar skończy się jutro rano”.
Następnego dnia, o godzinie 11:00, Henri de Rochefort zwołał nadzwyczajną konferencję prasową. Stacje telewizyjne i gazety oczekiwały, że przemówi z luksusowego holu swojej wieży w dzielnicy La Défense. Zamiast tego Henri sprowadził armię 40 dziennikarzy i kamerzystów prosto do małej restauracji „La Table de Léa”.