IV. Przyjazd właściciela
Dwadzieścia minut później trzy czarne SUV-y wjechały na okrągły podjazd pod Ridgeview 144, blokując drogę luksusowym sedanom należącym do zarządu nieruchomości. Clara podchodzi
Wysiadł z pierwszego samochodu, otoczony przez dwóch ochroniarzy z kamiennymi twarzami.
Wewnątrz impreza zamieniła się w cichy, głuchy szum zamieszania. Obsługa cateringu przestała się poruszać. Muzyka ucichła. Wróciłem przez frontowe drzwi, Leo wciąż spał w samochodzie z moim zaufanym kierowcą. Tym razem nie schowałem się w kącie. Wszedłem prosto na środek Wielkiej Sali.
Bradley był czerwony na twarzy i krzyczał do telefonu. „Nie obchodzi mnie to! Proszę to ponownie autoryzować! Mam miliony na tym koncie!”
„Właściwie, panie Vance, nic pan nie ma” – rozległ się głos Clary, przebijając się przez jego histerię niczym gwizd.
W sali zapadła cisza. Moi rodzice pospieszyli, Martha wyglądała na zgorszoną. „Kim pan jest? To prywatna impreza!”