Ręce mi się trzęsły, gdy otwierałam notes Rosy.
Jej pismo na początku wydawało się staranne i delikatne, dokładnie takie, jakie zapamiętałam. Listy zakupów. Wizyty u lekarza. Przypomnienia ze szkoły. Notatki o rachunkach i lekach.
Potem charakter pisma się zmienił.
Litery stały się ciaśniejsze. Bardziej chaotyczne. Nerwowe.
Jak ktoś, kto pisze, bojąc się, że zostanie wykryty.
„Arturo mówi, że dziewczyny zrujnowały mu życie”.
„Dziś schował kluczyki do mojego samochodu, żebym nie mogła iść do lekarza”.
„Znowu zmienili mi grafik pracy. Dział kadr powiedział, że to przez kierownictwo”.
„Arturo pracuje w dziale kadr”.
Przeszedł mnie dreszcz.
Rosa i Arturo pracowali w tej samej firmie. Ona zajmowała się administracją. On pracował w dziale kadr, co oznaczało, że miał kontrolę nad harmonogramami, wnioskami urlopowymi i raportami wewnętrznymi.
Zawsze wierzyłam, że się nią opiekuje.