„Nie mówisz serio. To mój ślub”.
„Śledztwo obejmuje dowody przemocy psychicznej, manipulacji w miejscu pracy, zaniedbań medycznych i przymusu wobec Rosy Herrery” – powiedziała stanowczo Beatriz.
Mariela zbladła.
„Jakie dowody?”
Lucia zrobiła krok naprzód.
Głos jej lekko drżał, ale nie załamała się.
„Moja mama wszystko dokumentowała. Każde odrzucenie zwolnienia lekarskiego. Każdą zniewagę. Każdy raz, kiedy ojciec zmuszał ją do pracy, gdy była chora. Każdy raz, kiedy mówił, że jesteśmy ciężarem”.
Arturo wybuchnął.
„Zamknij się! Jesteś tylko dzieckiem!”
Renata uniosła stary telefon komórkowy Rosy.
„Są też nagrania”.
Prawnik podłączył urządzenie do przenośnego głośnika.
Głos Arturo rozbrzmiał echem w ogrodzie.
„Kiedy Rosa umrze, w końcu będę wolny. I wyślę te dziewczyny gdzieś, gdzie nie będą mogły zrujnować mi życia”.
Nikt się nie poruszył.
Nikt nie oddychał.
Mariela powoli cofnęła się, jakby patrzyła na obcego.