Renata niosła oprawione zdjęcie Rosy.
A Lucía szła przed nami, trzymając fioletowy notes przy piersi.
Od razu zaczęły się szepty.
Arturo nas zauważył i natychmiast zniknął z jego twarzy.
„Co tu robicie?” syknął, pędząc w naszym kierunku. „Wyjdźcie, zanim wezwę ochronę”.
„Nie przyszliśmy walczyć” – odpowiedziała spokojnie Lucía. „Przyszliśmy pożegnać naszą matkę tak, jak na to zasługiwała”.
„Twoja matka już nie żyje” – warknął Arturo.
Lucía uniosła brodę.
„Ale prawda nie jest prawdziwa”.
W tym momencie do hacjendy weszło dwóch śledczych wraz z Beatriz, pracownicą socjalną, i jednym z dyrektorów firmy Arturo.
Muzyka skrzypiec ucichła.
Mariela zamarła w połowie nawy.
Jeden z funkcjonariuszy podszedł do Arturo.
„Arturo Medina, musisz iść z nami w związku z trwającym śledztwem”.
Zaśmiał się nerwowo.