Miała na sobie luźny płaszcz w kolorze kości słoniowej, który ukrywał bandaże. Manon, wciąż blada, patrzyła na granatową sukienkę w witrynie.
„Wygląda jak niebo, kiedy się nie boi” – wyszeptała dziewczynka.
„To przymierzymy” – odpowiedziała Elise.
Perfumy Celeste dotarły do niej przed chwilą.
„Spakuj tę sukienkę” – poleciła. „I wszystko w rozmiarze 5. Najdroższym”.
Eliza się odwróciła.
Celeste zamarła. Potem jej uśmiech powrócił.
„No, no. Kobieta, którą wyrzucono, przyszła udawać, że coś kupuje”.
Manon schowała się za nogą matki.
Celeste pochyliła się w jej stronę.
„Nie martw się, kochanie. Kiedy twój tatuś cię odzyska, nie będziesz musiała już nosić ubrań biedaków”.
W sklepie zapadła cisza.
Eliza zdjęła okulary.
„Celeste, więc pierwszy policzek niczego cię nie nauczył”.
Celeste położyła czarną kartę na ladzie.
„Victor dał mi swoją kartę. Wyszłaś z pustymi rękami”.
„Ten sklep mieści się w budynku Saint-Roch” – powiedział głos za nimi.
Właśnie wszedł kierownik regionalny, a za nim dwóch ochroniarzy.
„Pani Saint-Roch, proszę przyjąć nasze przeprosiny. Nie wiedzieliśmy, że pani przyjdzie”.
Celeste zamrugała.
„Pani co?”
„Elise Saint-Roch” – odpowiedziała kierownik. „Większościowy właściciel tej grupy nieruchomości”.
Elise wzięła kartę Victora w dwa palce.
„Zablokuj wszystkie konta powiązane z Delmas Patrimoine w naszych oddziałach. Francja, Monako, Szwajcaria, Luksemburg”.
„Oczywiście, proszę pani”.
Céleste próbowała krzyczeć, ale jej głos się załamał, gdy agenci wyprowadzali ją ze sklepu pod uniesionymi słuchawkami klientów. Po raz pierwszy nie była już tą kruchą kobietą, którą wszyscy chronili. Stała się upokorzoną intruzką w miejscu, które uważała za swoją własność.
Tej nocy Raphaël Saint-Roch, drugi brat Élise, przybył do posiadłości. Prawnik karny, o łagodnym głosie, w cienkich okularach, cieszył się bezwzględną reputacją. Położył na stole tablet.
„Znalazłem raport z pożaru w Cap-Ferret”.
Élise się nie poruszyła.
„To nie był wypadek. Instalacja gazowa w pensjonacie została naruszona”. Celeste podpisała wizytę technika. Prawdopodobnie chciała stworzyć mały dramat, uratować Victora przed świadkami, okazać się niezastąpiona. Pożar uciekł jej z rąk.
Następnie odtworzył nagranie z pokoju gościnnego. Na nagraniu widać było, jak Celeste rozcina własną sukienkę, uśmiecha się, szczypie się w ramię, żeby zaznaczyć na skórze ślady, a potem ćwiczy płacz przed lustrem.
Elise obejrzała nagranie do końca.
„Wyślij to Victorowi” – powiedziała. „Ale nie jako prezent. Jako odkrycie, którego dokona za późno”.
Victor znalazł kopertę trzy dni później, gdy jego firma chyliła się ku upadkowi. Zawierała wyciągi bankowe, podejrzane przelewy na konta zagraniczne, zdjęcia Celeste w Monako z nieznanym mężczyzną, faktury opłacone przez Delmas Patrimoine. A potem pendrive.
Obejrzał nagranie raz. Potem drugi. Potem trzeci.
Celeste rozcina sukienkę.
Celeste się uśmiechała.
Celeste oskarżyła Manon.
Wątpliwości wkradły się do jej umysłu niczym trucizna. Skoro skłamała w sprawie sukienki, czy skłamała w sprawie pożaru?
Za wieczny dług? Za miłość?
Pojechał do Paryża, do siedziby dużego prywatnego banku, i zobaczył, jak Élise wychodzi z niego otoczona prawnikami, bankierami i doradcami, którzy powitali ją z szacunkiem, jaki on sam okazywał przez całe życie.
„Madame Saint-Roch” – powiedział prezes banku – „przelew 4,8 miliarda dolarów jest potwierdzony. Pierwsza transza zostanie wykorzystana na wykup długu Delmas dziś po południu”.
Victor próbował iść dalej, ale agenci go powstrzymali.
„Élise” – wyszeptał.
Gestem dała im znak, żeby go przepuścili.
Podszedł blady, z rozczochranymi włosami.
„To była Céleste. Skłamała. Widziałem nagranie. Naprawię to. Nadal możemy…”
„Nie”.
To słowo go zatrzymało.
„Myślisz, że ta historia dotyczy sukienki?” „Zamknąłeś żonę w piwnicy” – zapytała Elise. „Zostawiłeś swoją ranną córkę bez lekarza. Wolałeś łzy kłamcy od krwi swojego dziecka”.
Victor zatoczył się.
„Nie wiedziałem”.
„Nie chciałeś wiedzieć”.
Wyciągnął rękę. Elise się cofnęła.
„Nigdy więcej mnie nie dotykaj”.
Tego wieczoru Bastien Saint-Roch, trzeci brat, ujawnił tę historię mediom. Był właścicielem kanałów telewizyjnych, gazet, platform i agencji wpływu. Nie publikował najbardziej intymnych obrazów. Publikował dźwięki. Krzyczący głos Manon. Odmowa Victora przyjęcia wody i wizyty u lekarza. Łzy Celeste, jakby udawała.
W ciągu kilku godzin cała Francja znała nazwisko Delmas.
Inwestorzy uciekli. Dyrektorzy zrezygnowali. Byli pracownicy zabrali głos. Prokuratura finansowa wszczęła dochodzenie. Rada dyrektorów usunęła Victora ze stanowiska. Jego własny wujek rzucił mu w twarz wypowiedzenie.
„Zniszczyłaś trzy pokolenia dla kochanki”.
Tego samego wieczoru Victor zastał Céleste pakującą dwie walizki Hermès z biżuterią, gotówką i paszportami.
„Wyjeżdżałaś” – powiedział.
„Ochraniałam nas”.
„Pocięłaś sukienkę”.
Nie odpowiedziała wystarczająco szybko.