Derrick pomógł mi usiąść. Pomimo oślepiającego bólu głowy, musiałam to zobaczyć. Oparłam się ciężko o męża i razem powoli podeszliśmy do krawędzi zasłony, zaglądając przez szklane drzwi prowadzące do głównej poczekalni.
Moi rodzice stali przy automatach z przekąskami, wyglądając na przerażonych. Natalie siedziała na krześle z założonymi rękami, wyglądając na niesamowicie zestresowaną, wciąż mając na sobie poplamioną krwią jedwabną bluzkę. Preston, jej mąż, stał daleko od niej, rozmawiając gorączkowo przez telefon komórkowy i wyglądając na przerażonego.
Detektyw Miller
Podszedł prosto do Natalie. Towarzyszyło mu dwóch rosłych, umundurowanych policjantów.
„Natalie Vance” – warknął detektyw Miller, a jego głos niósł się po poczekalni. „Wstań!”
Natalie zamrugała, obrażona. „Przepraszam? Czekam na siostrę…”
„Wstań!” – rozkazał jeden z umundurowanych policjantów.
Natalie powoli wstała. Funkcjonariusze nie wahali się. Podeszli bliżej, chwycili ją za ramiona i siłą założyli jej ręce za plecy.
„Natalie Vance, jesteś aresztowana za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo, narażenie go na niebezpieczeństwo z premedytacją i napaść z użyciem niebezpiecznego narzędzia” – wyrecytował głośno policjant, zdejmując z paska ciężkie stalowe kajdanki.
Catherine krzyknęła. Rzuciła się do przodu, chwytając policjanta za ramię. „Nie możesz tego zrobić! Popełniasz błąd! Ona jest matką! Ona jest dobra! Emma jest szalona!”
„Proszę się odsunąć, bo zostanie pani aresztowana za przeszkadzanie” – ostrzegł detektyw Miller, odpychając Catherine.
Metaliczny, ciężki klik kajdanek zaciskających się na nadgarstkach Natalie rozbrzmiał echem w cichej poczekalni. Spojrzała na stalowe kajdanki z absolutnym, niezrozumiałym szokiem. Złote Dziecko, które nigdy w życiu nie poniosło konsekwencji, było wyprowadzane przez przestępcę z izby przyjęć.
To był najsłodszy, najpiękniejszy dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałam.
Część 5: Upadek Złotego Imperium
Trzy dni później rytmiczny, przerażający syk respiratora na oddziale intensywnej terapii w końcu ucichł.
Lekarze z powodzeniem ekstubowali Rosie. Kiedy otworzyła oczy, oszołomiona i zdezorientowana, i ledwo wyciągnęła maleńką rączkę, by owinąć mój palec, Derrick i ja padliśmy na siebie. Ogromny, duszący strach ostatnich siedemdziesięciu dwóch godzin w końcu ustąpił, rozpływając się w łzach głębokiej, bolesnej ulgi.
Nasze cudowne dziecko przeżyło. Będzie dobrze.
Podczas gdy siedzieliśmy w szpitalnej sali, trzymając naszą córkę i dochodząc do siebie, świat zewnętrzny Natalie spłonął doszczętnie.
Aresztowanie trafiło do lokalnych wiadomości. Ze względu na powagę zarzutów – odurzenie małego dziecka narkotykami i napaść na matkę – oraz przytłaczające dowody rzeczowe, prokurator okręgowy nie odpuścił. Sędzia, powołując się na skrajną przemoc i brak skruchy, odmówił Natalie kaucji.