Constance przyłożyła dłoń do ust.
„To obrzydliwe”.
Jej matka pokręciła głową.
„W tym wieku to już bardzo niepokojące”.
Zoé zaczęła płakać.
„Mamo, zapewniam cię, że to nie ja”.
Camille spojrzała na kieszeń. Wiedziała, że jej córka jej nie zdjęła. Wiedziała też, że kurtka została na krześle, podczas gdy para młoda kroiła symboliczny pierwszy tort weselny do zdjęć.
Wtedy spotkała wzrok Théo.
Na ułamek sekundy się uśmiechnął.
Ten uśmiech rozwiał ostatnią wątpliwość. Sam schował telefon do kurtki. Może po to, by ukarać ją za odmowę przyjęcia 12 000 euro. Może po to, by upokorzyć osobę, którą zawsze uważał za gorszą. Może po prostu dlatego, że wiedział, że rodzice będą go bronić.
Camille interweniowała.
„Ty ją tam wsadziłaś”.
„Szalejesz”.
„Nie ruszyła się. Ty zrobiłeś tę scenę”.
Théo spojrzał na rodzinę Constance. Jego twarz się ściągnęła. Musiał zachować rolę obrażonego męża, potężnego mężczyzny, który broni swojego imienia.
„Twoja córka to mała złodziejka!” krzyknął. „A ty zawsze mi zazdrościłaś”.
Zoé płakała tak głośno, że aż łapała oddech.
„Przestań tak do niej mówić” – rozkazała Camille.
Chciała wziąć córkę na ręce. Théo chwycił wtedy dużą tablicę z menu, ustawioną na sztaludze obok wejścia. Uniósł ją, żeby odsunąć ją gwałtownie, ale jego gest przerodził się w atak. Dębowa rama uderzyła Zoé w skroń.
Dziecko upadło.
Ponownie
Scena rozgrywała się jak koszmar: ręcznik przyciśnięty do rany, krew na sukni, goście nie mogący się ruszyć, a potem lodowate słowa Monique i Gérarda.
Kiedy Julien wrócił do oranżerii, upuścił telefon, widząc córkę na podłodze.
„Co się stało?”
Camille już nie płakała.
„Théo ją uderzył. Zadzwoń pod numer 15 i na policję”.
Julien uklęknął obok Zoé, sprawdził, czy oddycha prawidłowo i drżącym, ale wyraźnym głosem zwrócił się do pogotowia ratunkowego. Camille wstała. Jej sukienka była poplamiona. Ręce też. A jednak nigdy nie czuła się tak przytomna.
Théo próbował chwycić mikrofon.
„To był wypadek. Dziewczynka cofnęła się w nieodpowiednim momencie”.
Camille wyrwała mu mikrofon.
„Nikt nie opuści tego pokoju”.
Jego głos odbił się echem pod szklanym dachem.
„Mój brat właśnie oskarżył 8-letnią dziewczynkę o kradzież, której nie popełniła, a potem zranił ją w głowę. Ratownicy medyczni i policja są już w drodze. Zamek ma kamery monitoringu. Każdy, kto teraz skłamie, będzie musiał to zrobić na oczach kamer”.
Zarządca posiadłości zbladł. Wiedział o kamerach zainstalowanych przy wejściach, szatni i zapleczu.
Monique podeszła do Camille.