Diana zatrzymała się na światłach, bębniąc palcami o kierownicę. Czerwone światło dłużyło się w nieskończoność. To był koszmarny dzień pracy – klient wycofał się z projektu w ostatniej chwili, musieli pilnie znaleźć zastępstwo, a kierownictwo było na krawędzi wyczerpania. Głowa pękała jej ze zmęczenia. Nie marzyła o niczym innym, jak tylko o powrocie do domu, wzięciu prysznica i padnięciu na kanapę z książką.
Mieszkanie powitało ich ciszą. Diana zrzuciła buty i poszła do kuchni. Vadim siedział przy stole, wpatrując się w telefon. Podniósł wzrok, gdy weszła żona, i uśmiechnął się nieco nerwowo.
„Witaj, słoneczko” – mój mąż wstał, podszedł i pocałował mnie w policzek. „Jak ci mija dzień?”
„Strasznie” – powiedziała Diana, wyjmując butelkę wody z lodówki. „Klient się wycofał. Cały projekt poszedł na marne. Jak się masz?”
„Dobrze” – Vadim wrócił do stołu i znów wpatrzył się w telefon.
Diana oparła się o blat, popijając wodę. Coś było nie tak. Vadim zazwyczaj był rozmowny, opowiadał o pracy, nowościach, planach. Ale teraz milczał, unikając kontaktu wzrokowego.
„Wadim, co się stało?” – zapytała Diana wprost.
Mąż podniósł wzrok i zawahał się.
„Słuchaj, chodzi o to…” zaczął Vadim, po czym zamilkł.
„Mów już” – Diana usiadła naprzeciwko. „Oczywiście, że coś jest nie tak”.
– Alicja… no cóż, moja siostra. Ma problemy w pracy.
Diana była ostrożna. Alisę, młodszą siostrę Vadima, widziała tylko kilka razy. Miała około dwudziestu ośmiu lat, była rozwiedziona i miała czteroletniego syna Mirona. Pracowała jako menedżerka w jakiejś firmie.
„Jakie problemy?” zapytała ostrożnie Diana.
„Została zwolniona. Cóż, technicznie rzecz biorąc, sama napisała wypowiedzenie, ale w rzeczywistości została zmuszona do odejścia. Kierownictwo czepiało się jej przez ostatnie kilka miesięcy, a teraz znalazło pretekst. Teraz Alisa jest bezrobotna, brakuje jej pieniędzy i nie stać jej na opłacenie czynszu”.
„Rozumiem” – Diana skinęła głową. „A co ona planuje?”
Wadim znów się zawahał i potarł grzbiet nosa.
„Dlatego ci mówię. Alisa pyta, czy może u nas tymczasowo zamieszkać. Dopóki nie znajdzie pracy. No cóż, jest z Mironem. Maksymalnie dwa tygodnie.”
Coś w Dianie się ścisnęło. Przypomniała sobie poprzednie doświadczenie: sześć miesięcy temu Alisa mieszkała u nich przez tydzień. Ten tydzień zamienił się w piekło. Miron krzyczał od rana do nocy, rzucał zabawkami i rozlewał sok na biały dywan. Alisa leżała na kanapie, wpatrując się w telefon, nie zwracając uwagi na syna. Diana sprzątała, gotowała i znosiła to. Kiedy siostra jej męża w końcu wyjechała, doprowadzenie mieszkania do porządku zajęło dwa dni.
„Diana?” Wadim spojrzał na żonę z oczekiwaniem. „Nie masz nic przeciwko?”
Przeciw. Diana była temu kategorycznie przeciwna. Ale powiedzenie tego na głos wywołałoby skandal. Wadim uwielbiał swoją siostrę i opiekował się nią od dzieciństwa. Dla męża rodzina jest święta. Fizycznie nie mógł odmówić krewnemu.
„Tylko dwa tygodnie?” – wyjaśniła Diana.
— Maksymalnie. Alicja już rozsyła CV. Szybko coś znajdzie i się wyprowadzi.
Diana westchnęła.
– Dobrze. Dwa tygodnie.
Wadim rozpromienił się, podskoczył i uściskał żonę.
— Dziękuję bardzo! Jesteś najlepszy!
Diana słabo odwzajemniła uścisk męża. Żołądek jej się przewracał. Dwa tygodnie. Czternaście dni. Da radę przeżyć.
Alice pojawiła się w drzwiach następnego dnia około południa. Diana pracowała z domu, siedząc przy komputerze w salonie. Dzwonek do drzwi zadzwonił ostro i natarczywie.
Diana otworzyła drzwi. Alisa stała w progu, niosąc na ramieniu ogromną torbę na kółkach i plecak. Miron stał obok niej z maszyną do pisania.