„W takim razie wychodzę!” Uljana Pietrowna wybiegła z mieszkania, trzaskając drzwiami.
Alicja wstała i spojrzała na Dianę z nienawiścią.
„Dziękuję za gościnność” – powiedziała sarkastycznie siostra mojego męża. „Na pewno zapamiętam”.
„Proszę” – odpowiedziała spokojnie Diana. „Spakuj swoje rzeczy”.
Alisa weszła do pokoju gościnnego. Przez jakieś dwadzieścia minut Diana słyszała, jak siostra męża wrzuca rzeczy do toreb i mamrocze coś niezadowolonego. Potem Alisa wyszła z walizką, a Miron płakał.
„Wadim, zabierzesz nas do mamy?” zapytała Alicja.
Wadim skinął głową w milczeniu i wziął kluczyki do samochodu.
„Wkrótce wrócę” – powiedział mąż do Diany.
Diana nie odpowiedziała.
Kiedy drzwi się zamknęły, w mieszkaniu zapadła cisza. Diana przechadzała się po pokojach. W pokoju gościnnym panował bałagan, łóżko było pogniecione, rzeczy porozrzucane. W salonie – zabawki, okruszki, plamy na dywanie. W kuchni – brudne naczynia, śmieci.
Diana wyjęła worki na śmieci i zaczęła sprzątać. Metodycznie, spokojnie. Zebrała zabawki do pudełka. Umyła naczynia. Wytarła stoły. Odkurzyła dywany. Zmieniła pościel w pokoju gościnnym.
Dwie godziny później mieszkanie znów było czyste. Diana wzięła prysznic. Usiadła na sofie z kubkiem herbaty. Cisza. W końcu cisza.
Wadim wrócił późnym wieczorem. Wszedł do środka, zdjął buty i poszedł do kuchni. Diana siedziała tam, przeglądając magazyn.
„Dzień dobry” – powiedział cicho mąż.
„Witaj” odpowiedziała równie cicho Diana.
Wadim nalał sobie wody i wypił ją.
„Mama jest bardzo zła” – powiedział mąż. „Mówi, że jesteś samolubny”.
„Może” – Diana wzruszyła ramionami. „Ale nie mogę już się poświęcać”.
„Nie wiedziałem, że to dla ciebie takie trudne” – Vadim usiadł naprzeciwko mnie. „Szczerze mówiąc. Myślałem, że ci to nie przeszkadza”.
— Mówiłem ci. Wiele razy.
„Aluzje” – zaprotestował mąż. „Aluzjowałeś. Ale nie zrozumiałem”.
„Bo nie chciałeś zrozumieć” – Diana spojrzała Wadimowi w oczy. „Wygodniej było ci nie zauważać”.
Wadim spojrzał w dół.
– Prawdopodobnie masz rację.
Cisza się przedłużała. Diana czekała. Vadim myślał.
„Przepraszam” – powiedział w końcu mąż. „Byłem samolubny. Nie chroniłem cię. Przedłożyłem życzenia mojej siostry nad twoje”.
Diana odetchnęła. Po raz pierwszy od półtora miesiąca, prawdziwe przeprosiny.
„Dziękuję” – powiedziała cicho Diana.
„Co teraz?” zapytał Wadim. „Mama żąda, żebym się z tobą rozwodził”.
– Co o tym myślisz?