Zjadłem jej twarz. Delikatnie oderwałem jej palce od mojego rękawa. Potem odwróciłem się i podszedłem prosto do szczytu obsydianowego stołu konferencyjnego.
„Evelyn, co ty robisz?!” syknęła Vivien, a w jej głosie słychać było panikę. „Zwariowałaś? Wracaj!”
Stanąłem za masywnym biurkiem na końcu sali. Położyłem dłoń płasko na czarnej szklanej powierzchni.
Biurko zaszumiało. Holograficzny interfejs rozkwitł pod moimi palcami.
„Blokada biometryczna wyłączona. Witaj ponownie, Założycielko Hart” – głos sztucznej inteligencji rozbrzmiał perfekcyjnie z głośników.
Cisza, która zapadła w pomieszczeniu, była absolutna. To był dźwięk rozpadającej się rzeczywistości.
Kolana mojej matki się ugięły. Ojciec rzucił się do przodu, żeby ją złapać, a jego oczy wyszły z orbit. Miles zrobił trzy szybkie kroki w tył, jakby podłoga nagle zamieniła się w lawę.
Vivien wpatrywała się we mnie. Otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Spojrzała na świecące biurko. Spojrzała na Sarah Chen, która z szacunkiem stała po mojej prawej stronie. Potem znowu spojrzała na mnie.
„Witamy w Apex Vault” – powiedziałem, przenosząc głos przez nieskazitelny apartament. „Zbudowałem tę firmę osiem lat temu, korzystając z laptopa w kawalerce, której nie chciałeś odwiedzić. Zaprojektowałem architekturę. Sfinansowałem rozbudowę. Każdy dział, nad którym studiowałeś przez ostatni miesiąc, narodził się w mojej głowie”.
„Nie” – sapnęła Vivien, gwałtownie kręcąc głową. „Nie. Ty… składasz swetry. Sprzedajesz książki w miękkich okładkach. Nie stać cię nawet na zimowy płaszcz!”
„Założyłam płaszcz z second-handu na twoje przyjęcie” – poprawiłem ją delikatnie – „bo chciałem zobaczyć, jak traktujesz kobietę, o której myślałeś, że nie ma już nic do zaoferowania światu. I mi to pokazałeś”.
Mój ojciec o mało nie osunął się na chromowane krzesło. „Boże. Podania o pracę. Ten… planer budżetowy”. Ukrył twarz w dłoniach.
Zanim ktokolwiek zdążył przetworzyć obraz, ogromny ekran za mną błysnął szkarłatną czerwienią. Dwukrotnie zawył klakson.
„ALARM. NARUSZENIE ZGODNOŚCI. WEWNĘTRZNY REJESTR RIVIAN DYNAMICS”.
Spojrzałam prosto na Milesa. Jego oczy były szeroko otwarte, białe kręgi czystego, nieskażonego przerażenia.
„A teraz” – powiedziałam lodowatym głosem. – „Porozmawiajmy o oszustwie, które twój mąż wrabia w twoją firmę od osiemnastu miesięcy”.
Rozdział 4: Rozliczenie