Laroque miał na rękach rękawiczki. Na ramieniu zwisała mu czarna torba.
„Znajdź pudełko. Ja zajmę się resztą”.
Claire poszła na górę. Otworzyła drzwi Liny i zobaczyła kształt pod kołdrą.
Jej twarz się rozjaśniła.
Nie z miłości.
Zwycięstwa.
„Jest tutaj” – mruknęła.
W korytarzu zapaliło się światło.
Mathieu stanął za nią.
Claire cofnęła się pod ścianę.
„Wrobiłaś mnie”.
„Nie. Ty przyszłaś”.
Na dole Jules wyszedł ze spiżarni z opuszczonym, ale gotowym do strzału pistoletem. Kilka sekund później Nora Vidal i dwóch policjantów weszli przez frontowe drzwi. Violaine Caron filmowała z salonu, jako świadek.
Laroque próbował się uśmiechnąć.
„Myślałam, że dziecko jest w niebezpieczeństwie”.
Nora otworzyła torbę.
W środku: woreczek z białym proszkiem, nóż owinięty taśmą, kartki papieru z brutalnym tekstem i podrobiony list, który miał sprawiać wrażenie, że Mathieu ma w domu urojenia.
Claire zbladła.
„Étienne… powiedziałeś tylko zdjęcia”.
Nie odpowiedział.
Kajdanki zatrzasnęły się.
Tym razem Claire naprawdę płakała. Może dlatego, że w końcu zrozumiała, że przedstawienie się skończyło.
„Mathieu, jestem jej matką”.
Długo na nią patrzył.
„Byłaś. Potem zrezygnowałaś”.
Zacisnęła zęby.
„Kiedy dowie się, kim jesteś, znienawidzi cię”.
Mathieu podszedł na tyle blisko, że tylko oni dwoje mogli usłyszeć.
„Ona wie, kim jestem. To ja przyszedłem”.
Proces Romaina odbył się osiem miesięcy później. Lina nie pojawiła się na rozprawie. Mathieu nie pozwolił, by jego ciało stało się rekwizytem w sądzie. Lekarze zeznawali. Pani Aubert zeznawała pomimo drżenia rąk. Jules przekazał nagrania. Kuzyn Morelów, argumentując za obniżeniem wyroku, wyjaśnił, że Romain chwalił się później:
„Przynajmniej teraz będzie wiedziała, z kim rozmawia”.
Ława przysięgłych potrzebowała tylko dwóch godzin.
Winny.
Romain otrzymał wyrok 25 lat więzienia.
Następnie sądzono Claire. Miała na sobie granatową sukienkę i mały krzyżyk, którego nigdy wcześniej nie nosiła. Jej prawnik mówił o przymusie i terrorze domowym. Następnie prokurator wygłosił oświadczenie:
„Musi nauczyć się nie prowokować”.
Cisza na sali sądowej była silniejsza niż jakiekolwiek oskarżenie.
Winny.
12 lat
Prawa rodzicielskie trwale odebrane.
Kiedy policja ją zabrała, Claire odwróciła się do Mathieu i wyszeptała:
„Kochałam go”.
Nie odpowiedział.
Miłość, która przychodzi po porzuceniu, to często tylko czysty garnitur nałożony na brudny grzech.
Wyzdrowienie Liny nie wydawało się zwycięstwem.
Czuła się jak noce, kiedy budziła się, tuląc swojego królika. Jak sesje fizjoterapii, podczas których gryźli się w rękaw, żeby nie krzyczeć. Jak wybuchy gniewu na wózek inwalidzki. Jak cisza przed lustrem.
Pewnego ranka próbowała wstać z założonymi szynami i krzyknęła:
„Jestem załamana!”.
Mathieu usiadł na podłodze naprzeciwko niej.
„Złamane rzeczy same się nie naprawią”.
„To śmieszne, co mówisz”.
„Może”.
Spojrzała na niego gniewnie.
Potem zrobiła krok.
Tylko po to, żeby pokazać mu, że działa jej na nerwy.
To był ich pierwszy prawdziwy śmiech od miesięcy.