Ale rodzina Morelów się nie załamała. Jeszcze nie.
Przypuściła kontratak.
Trzy dni po rozprawie lokalny kanał informacyjny wyemitował wywiad Claire przed budynkiem sądu w Nanterre. Płakała, ale bez łez, z ręką na sercu.
„Mój były mąż to niebezpieczny człowiek. Wykorzystuje swoją wojskową przeszłość, żeby odebrać mi córkę. Bałam się go od lat”.
Obok niej stał Étienne Laroque, były policjant, który został prywatnym detektywem, o spokojnej twarzy, w ciemnym garniturze i zszarganej reputacji. Nora Vidal znała jego nazwisko.
„Laroque odszedł z policji, zanim go stamtąd wyrzucili” – wyjaśniła Mathieu na szpitalnym korytarzu. „Szantażowanie sklepikarzy, fabrykowanie dowodów, przemoc. Pracuje dla ludzi, którzy płacą”.
„Kto mu płaci?”
„Nie Claire. Ona nie ma takich pieniędzy”.
Mathieu zrozumiał, zanim jeszcze skończyła mówić.
Monique Morel.
Matka Claire. Dyskretna kobieta, zawsze w tle, która nigdy nie podnosiła głosu, bo wolała pociągać za sznurki. Gérard był przerażający. Monique sprawiła, że dowody zniknęły.
Kampania rozpoczęła się w internecie. Anonimowe relacje opublikowały fragmenty wojskowej przeszłości Mathieu. Nazywano go niestabilnym ojcem, paranoikiem, najemnikiem. Zdjęcie, na którym trzymał stary telefon przed domem, przedstawiono jako dowód, że groził całemu sąsiedztwu.
Nikt nie pokazał Liny na sofie.
Nikt nie wspomniał o jej nogach.
Aż pewnej nocy pojawiło się zdjęcie.
Lina w szpitalnym łóżku.
Śpiąca. Blada. Wątła. Jej nogi unieruchomione.
Mathieu poczuł gęsią skórkę.
Lina zobaczyła post, zanim zdążył go usunąć z ekranu. Mieszkała z Julesem i jego żoną w pokoju na parterze, ponieważ dom Mathieu był pod obserwacją policji. Trzymała tablet przed sobą.
ją.
„Tato, dlaczego ludzie mówią, że jesteś wredny?”
Usiadł obok niej. W pokoju pachniało proszkiem do prania i gorącą zupą.
„Bo niektórzy dorośli próbują nas nastraszyć”.
„Mamo?”
Nie kłamał.
„Tak”.
Lina spojrzała na swojego królika.
„Czy ona chce, żebym wrócił?”
„Ona chce wygrać”.
Dziecko milczało. Potem wyszeptało:
„Nie chcę być znana z tego, że zostałam zraniona”.
To zdanie złagodziło gniew Mathieu.
Do tej pory postępował tak, jak neutralizuje się zagrożenia: chronił, dokumentował, przewidywał. Ale Lina nie była misją. Była dzieckiem, którego ból został właśnie skradziony i zamieniony w broń.
Następnego dnia prawnik uzyskał nakaz sądowy zakazujący publikacji wizerunku Liny. Szpital wszczął wewnętrzne dochodzenie. Przed południem zidentyfikowano tymczasową pracownicę działu dokumentacji medycznej. Sfotografowała akta w zamian za pieniądze przesłane przez firmę fasadową powiązaną z Monique Morel.
Monique została aresztowana dwa dni później w domu swojej siostry niedaleko Orleanu. Miała na sobie perłowy naszyjnik, gdy policja założyła jej kajdanki. Według Nory Vidal, wypowiedziała tylko jedno zdanie:
„To dziecko należy do nas”.
„Nie” – pomyślał Mathieu.
„Nigdy nie miało”.
Wciąż był Laroque.
Były policjant nie był zadowolony z przesłuchań. Chciał włamać się do domu Mathieu, aby sfabrykować dowody. Prywatna detektyw, którą wynajął, Violaine Caron, zadenuncjowała go po obejrzeniu całego nagrania Liny.
„On chce znaleźć twoje stare akta” – powiedziała Mathieu w swojej kuchni. „A jeśli niczego nie znajdzie, to coś podrzuci. Narkotyki, broń, dokumenty ekstremistów… coś, co przestraszy sędziego”.
„Dlaczego mi to mówisz?”
Violaine spojrzała na zdjęcia Liny na ścianie: brakujące mleczaki, medal piłkarski, rysunek Saturna.
„Mam troje wnucząt. Są takie kontrakty, których się po prostu nie kończy”.
Mathieu niczego więc nie ukrywał. Dał swojemu prawnikowi stare pudełko zawierające pozostałości po jego dawnym życiu: odznaki, dokumenty, zaszyfrowane nazwiska, przedmioty bez wartości prawnej, ale pełne cieni. Wszystko zostało zinwentaryzowane, opieczętowane i prawnie przekazane. Powiadomiono Norę Vidal. Dom został wyposażony w kamery.
Lina została u Julesa.
W następny piątek Mathieu udawał, że wraca sam. Okiennice pozostały uchylone. W pokoju Liny poduszka pod kołdrą zarysowywała niewyraźnie małą sylwetkę.
O 1:17 w nocy Étienne Laroque otworzył zamek w tylnych drzwiach.
Claire weszła za nim.
To jej obecność najbardziej bolała Mathieu. Wyobrażał ją sobie jako tchórzliwą, manipulowaną, żałosną. Ale nie tutaj, w domu ich córki, poruszającą się bezszelestnie jak złodziej.
„Jej pokój jest na górze” – wyszeptała.