Część 3: Co znaleźli w marinie
W pokoju zapadła cisza po przeczytaniu wiadomości. Deszcz nadal kapał przez rozbite okno, a wszyscy wpatrywali się we mnie, czekając na wyjaśnienie. Po drugiej stronie pokoju Lucas wyglądał na początkowo spokojnego, ale zauważyłem, że lekko się zacisnął.
„Co się stało?” – zapytał szeryf Hammond.
Uniosłam telefon. „Telefon komórkowy Penelope został znaleziony”. Słowa te zdawały się odbarwiać twarz Lucasa.
Przez kilka sekund nikt się nie odzywał. Funkcjonariusze wymienili spojrzenia, a Hammond podszedł bliżej. Lucas natychmiast otrząsnął się i zmusił do lekceważącego śmiechu.
„I co z tego?” – powiedział. „Ludzie ciągle gubią telefony”.
„Nie w opuszczonych marinach w środku burzy” – odpowiedziałam.
W pomieszczeniu znów zapadła cisza. Nawet Hammond wydawał się niepewny, co powiedzieć. Pewność siebie, z jaką Lucas przybył, znikała kawałek po kawałku.
W ciągu kilku minut zaczęły napływać kolejne telefony. Śledczy stanowi namierzyli sygnał telefonu Penelope w budynku magazynowym w pobliżu starej mariny. Ekipy poszukiwawcze były już w drodze, a lokalne organy ścigania otrzymały polecenie zabezpieczenia wszystkich dowodów związanych ze sprawą.
Atmosfera natychmiast się zmieniła.
Po raz pierwszy tej nocy szeryf Hammond przestał zachowywać się jak sojusznik Lucasa i zaczął jak funkcjonariusz organów ścigania. Rozkazał zastępcom zabezpieczyć miejsce zdarzenia i zażądał dodatkowych jednostek.
Lucas też zauważył zmianę.
„To niedorzeczne” – warknął. „Wszyscy gonicie za plotkami”.
„Więc nie powinniście się o nic martwić” – odparł Hammond.
Odpowiedź wyraźnie nie była tym, co Lucas chciał usłyszeć.
Godzinę później świt zaczął przebijać się przez burzowe chmury. Deszcz w końcu osłabł, gdy śledczy dotarli do mariny i weszli do budynku magazynowego podłączonego do sieci telefonicznej. Wszyscy w moim domu czekali na aktualizacje, a napięcie stało się niemal nie do zniesienia.
W końcu zadzwonił telefon.
Jeden z zastępców odebrał pierwszy. Jego oczy rozszerzyły się, gdy słuchał. Bez słowa podał telefon szeryfowi Hammondowi.
Szeryf słuchał przez prawie minutę, po czym powoli opuścił słuchawkę.
„Co się stało?” – zapytałem.
Hammond spojrzał prosto na mnie.
„Znaleźli Penelope”.
Przez chwilę nie mogłem złapać tchu.
„Czy ona żyje?”
Szeryf skinął głową.
Uczucie ulgi było tak silne, że musiałem chwycić się krawędzi kuchennego blatu, żeby nie upaść.
Penelope została znaleziona w zamkniętym biurze przylegającym do magazynu. Była przestraszona, wyczerpana i odwodniona po tym, jak przez wiele godzin była tam uwięziona, ale żyła. Gdy tylko śledczy weszli do budynku, natychmiast rozpoznała Lucasa jako osobę odpowiedzialną.
Wszyscy w pomieszczeniu odwrócili się w jego stronę.
Lucas nie powiedział ani słowa.