Yassine rozejrzała się nerwowo. „Po raz pierwszy mój ojciec i rodzina Al-Ansari od lat są zamieszani w brudne interesy, a ja próbowałam znaleźć dowody, żeby ich zniszczyć”.
„A co to ma wspólnego ze mną?”
Głos mu się załamał, bo zobaczyłaś coś, czego nie powinnaś była widzieć.
Layla pamiętała tę noc, kiedy weszła do biura Yassina, szukając pędzli, i usłyszała nagranie.
Nazwiska.
Przelewy.
Łapówki.
A potem zawalił się budynek, zabijając ludzi.
W tym momencie zobaczyła Yassina wściekle walącego w biurko i krzyczącego: „To wszystko musi się skończyć!”.
Ale wtedy wszedł jego ojciec.
Usłyszała, jak mówi: „Ta dziewczyna na zewnątrz musi zniknąć”.
I od tego dnia uciekała.
Yassin podszedł bliżej. „Szukałem cię, żeby cię chronić”.
„Ze strażnikami i czarnymi samochodami?”
„Bo byli tam ludzie, którzy by cię zabili, gdyby dotarli do ciebie przede mną”.
Jego słowa przyniosły jej spokój.
W tym samym momencie pisk hamulców rozległ się echem po ulicy.
Kolejny samochód gwałtownie się zatrzymał.
Wysiedli z niego uzbrojeni mężczyźni.
Twarz Yassina natychmiast się zmieniła. „Wsiadaj do samochodu!”
Layla odwróciła się przerażona. „Kim oni są?”
„Al-Ansari”.
Nagle w powietrzu rozległy się strzały.
Ludzie uciekali z krzykiem.
Yassin wepchnął ją do samochodu.
Strażnicy starli się z mężczyznami.
Yassin krzyknął do kierowcy: „Wsiadaj!”.
Samochód odjechał w deszczu. Layla drżała na tylnym siedzeniu.
Godzinę później byli w starym domu nad morzem, daleko od Kairu.
Layla stała przy oknie oszołomiona.
Czyli to wszystko jest prawdą?
Yassin stał niedaleko niej. „Mój ojciec sprzedawał ludzi, zabijał ludzi, a ja od lat zbieram przeciwko niemu dowody”.
„I dlaczego nie pozwoliłaś mi wejść do swojego życia na stałe?”
Jego głos był niski. „Bo po raz pierwszy pokochałam kogoś i bałam się samej siebie”.
Łzy napłynęły jej do oczu.
„Ale jestem załamana, Yassin”.