Część 3
Pendrive zawierał trzy rzeczy: zeskanowaną księgę rachunkową z biurka babci, kopie przelewów bankowych i film nagrany sześć tygodni przed jej śmiercią.
Oglądałam go sama w gabinecie, z odsłoniętymi zasłonami w stronę jeziora, z szalem babci na kolanach. Wyglądała na szczuplejszą, niż pamiętałam, ale jej głos był spokojny – a to liczyło się bardziej niż cokolwiek innego.
„Jeśli to oglądasz” – powiedziała – „to znaczy, że Carol i Madison robią dokładnie to, czego się obawiałam”. Przerwała, żeby złapać oddech. „Claire, chcę, żeby to zostało zapisane. Nie wywierałaś na mnie presji. Chroniłaś mnie. Madison zabierała pieniądze z moich kont, fałszowała czeki i wielokrotnie kłamała. Twoja matka pomogła to ukryć. Zmieniłem testament, bo nie chciałem nagradzać kradzieży i okrucieństwa”.
Zostałam tam długo po tym, jak ekran zgasł.
Potem zadzwoniłam do Daniela Mercera i zapytałam: „Jak mocno chcesz ich uderzyć?”.
To, co nastąpiło później, nie było dramatyczne w filmowym sensie. Było bardziej klarowne – i o wiele bardziej druzgocące. Mercer złożył wniosek o obronę testamentu, załączając nagranie wideo, akta kradzieży, raport o napaści z parkingu i zarzuty włamania z domku nad jeziorem. Bank wszczął dochodzenie w sprawie oszustwa. Syndyk zamroził ograniczony fundusz powierniczy Madison. Moja matka zatrudniła prawnika, który wycofał się w ciągu dwóch tygodni po zapoznaniu się z dowodami. Madison opublikowała w internecie niejasne oskarżenia o zdradę i chciwość – dopóki detektyw nie skontaktował się z nią w sprawie sfałszowanych podpisów. Wtedy zamilkła.
Rozprawa spadkowa trwała niecałe popołudnie.