Pan Vasseur natychmiast mi przerwał.
„Sprzeciwiam się temu przerywaniu, Wysoki Sądzie”.
Spróbowałem ponownie.
„Julien kłamie na temat…”
„Wysoki Sądzie, mamy tu reakcję emocjonalną, która dokładnie potwierdza nasze obawy”.
Za każdym razem, gdy otwierałem usta, zamieniał mój ból w słabość.
Mój strach w histerię.
Moje zmęczenie w dowód przeciwko mnie.
Julien siedział obok niego w granatowym garniturze, z rękami złożonymi przed sobą i spokojną twarzą.
Jakby wszystko już było przesądzone.
Czułem się mały.
Zmęczony.
Niewidzialny.
Wtedy cichy głosik przeszedł przez salę.
„Wysoki Sądzie? Czy mogę coś powiedzieć?”
Wszyscy się odwrócili.
Moje serce przestało bić.
Léa stała obok mojej siostry Sophie.
Niska.
Blada.
Ale wyprostowana.
Ściskała mały fioletowy plecak, mocno ściskając paski.