Każdy krok rezonował w mojej piersi.
Chciałem wstać, zatrzymać ją, powiedzieć jej, że nie musi tego dźwigać. Że jest tylko dzieckiem. Że ta walka nie należy do niej.
Ale moje ciało było wciąż zbyt słabe i zanim zdążyłem się ruszyć, Sophie położyła mi dłoń na ramieniu.
„Zostaw ją w spokoju, Claire” – wyszeptała. „Ona wie, dlaczego to robi”.
Léa drżącymi palcami otworzyła swoją fioletową torbę.
Wyjęła stary tablet, ten, na którym oglądała kreskówki w młodości. Obudowa była porysowana, z naklejką z lisem na odwrocie.
Julien wyprostował się jak struna.
„Léa, wracaj i usiądź natychmiast” – powiedział cicho.
Sędzia spojrzał na niego.
„Panie Moreau, nie przeszkadzaj dziecku”.
Julien zamilkł.
Ale widziałam, jak zaciska szczękę.
Léa położyła tablet na biurku.