– Powiedziałem… – Mateusz spojrzał jej prosto w twarz, wyraźnie akcentując każde słowo. – Odcinam się od ciebie. Twoje sprawy od teraz mnie nie obchodzą. A moje sprawy nie będą już obchodzić ciebie.
– Oszalałeś?! Dla jednej baby chcesz zerwać kontakt z rodzoną matką?! – Danuta zerwała się na równe nogi.
– Nie dla jakiejś baby – poprawił ją Mateusz. – Tylko dla mojej żony. Poza tym zamierzam odzyskać całą swoją pensję z ostatnich 4 lat.
– Niedoczekanie! – Danuta zaśmiała się drwiąco. – Wydałam już wszystko, co ty mi możesz zrobić?
– W takim razie zgłoszę sprawę do sądu. – Mateusz wyciągnął telefon. – Rozmawiałem już z prawnikiem. Twoje zachowanie kwalifikuje się jako bezprawne przywłaszczenie mienia, to jest przestępstwo.
Twarz Danuty natychmiast zbladła.
– Śmiesz podać do sądu własną matkę?
– Przecież przed chwilą przestałaś mnie uważać za syna. – Mateusz uniósł telefon. – Więc nie mam już nic do stracenia. Dzwonię na policję w tej chwili.
– Czekaj! – Danuta zaczęła panikować. – Czego ty właściwie chcesz?
– Oddaj mi moją kartę do konta z pensją – odpowiedział spokojnie Mateusz. – Pieniędzy, które już wpisałaś do swojego zeszytu wydatków, nie będę dochodzić. Ale od teraz moja pensja będzie zarządzana wyłącznie przeze mnie. A z tych 600 000 dolarów, które zostały, biorę 200 000 na leczenie Karoliny.
– Nigdy w życiu! – wrzasnęła Danuta.
– W takim razie do zobaczenia w sądzie. – Mateusz odwrócił się, by odejść.
– Stój! – Danuta zacisnęła zęby. – Dobrze, oddam ci to, pasuje?!
Poszła do sypialni i po chwili przyniosła kartę oraz książeczkę oszczędnościową. Mateusz odebrał je i dokładnie sprawdził.
– Jeszcze kod PIN.
Danuta niechętnie wykrztusiła hasło. Mateusz natychmiast sprawdził stan konta w telefonie. Gdy upewnił się, że wszystko się zgadza, odwrócił się i wyszedł.
– Mateusz! – Danuta krzyknęła za nim. – Tak po prostu odchodzisz? Już nigdy nie wrócisz?
Mateusz zatrzymał się, ale nie odwrócił głowy.
– Jeśli szczerze pożałujesz tego, co zrobiłaś i zaczniesz żyć uczciwie, mogę rozważyć powrót do ciebie. Ale jeśli nadal będziesz tak egoistyczna jak teraz… to żegnaj.
Po tych słowach wyszedł na zewnątrz, ani razu się nie oglądając.
Kiedy dotarł do szpitala, Karolina została już przeniesiona z sali operacyjnej na zwykłą salę chorych. Była przytomna. Siedziała oparta o wezgłowie łóżka, wpatrując się nieobecnym wzrokiem przed siebie. Widząc wchodzącego Mateusza, natychmiast odwróciła głowę w stronę okna.
– Karolina. – Mateusz podszedł do łóżka. – Jak się czujesz?
– Po co tu przyszedłeś? – jej głos był całkowicie wyprany z emocji.
– Przyszedłem cię odwiedzić.
– Nie trzeba – odpowiedziała chłodno. – Wyjdź.
Mateusz przysunął krzesło i usiadł.
– Nie wyjdę. Chcę tu zostać i się tobą zaopiekować.
– Mateusz – Karolina odwróciła się w jego stronę. – Rozwiedźmy się.
– Nie – natychmiast pokręcił głową. – Nie zgadzam się. – Złapał ją za rękę. – Daj mi szansę, proszę.
– Szansę? – Karolina uśmiechnęła się gorzko. – Po co? Żeby znowu żyć w głodzie i biedzie, tak jak przez ostatnie 4 lata?
– Już nigdy tak nie będzie. – Mateusz pośpiesznie wyciągnął kartę płatniczą i książeczkę oszczędnościową. – Odzyskałem wszystko od matki. Od dziś sam zarządzam swoją pensją.
07
Trzy miesiące później.
Mateusz i Karolina przeprowadzili się do nowego wynajętego mieszkania. Apartament składał się z dwóch sypialni i salonu. Był blisko firmy, a okolica okazała się bardzo przyjemna. Choć czynsz był wyższy niż poprzednio, Mateusz powtarzał, że jest tego wart.
Karolina rozpoczęła proces leczenia. Lekarz ułożył dla niej szczegółowy plan, obejmujący regenerację organizmu, suplementację składników odżywczych oraz farmakoterapię. Mateusz każdego dnia zawoził ją do szpitala. Nauczył się nawet gotować i codziennie zmieniał menu, by przygotowywać dla niej inne potrawy.
Z czasem cera Karoliny nabrała zdrowych kolorów i nie była już tak trupio blada jak wcześniej. Jej usta znów stały się czerwone. Zaczęła się uśmiechać. Choć ten uśmiech wciąż bywał nieco wymuszony, to przynajmniej… znów potrafiła się uśmiechnąć.
Pół roku później odebrali wyniki badań kontrolnych. Lekarz oznajmił, że wrzody żołądka zagoiły się całkowicie, a stan anemii uległ ogromnej poprawie. Jedynym problemem, który wciąż wymagał dalszego leczenia, była niepłodność.
Karolina trzymała w dłoniach kartkę z wynikami, a łzy same napływały jej do oczu.
– Co się stało? – Mateusz natychmiast się zaniepokoił. – Coś jest nie tak?
– Nie – Karolina pokręciła głową. – Po prostu czuję… jakbym narodziła się na nowo.
Mateusz przytulił ją mocno do piersi.
– Wyzdrowiejesz. Wszystko będzie u nas dobrze.
Minęło kolejne pół roku. Zdrowie Karoliny w końcu niemal całkowicie wróciło do normy. Choć problem z niepłodnością nie został jeszcze w pełni rozwiązany, lekarz twierdził, że szanse na całkowite wyleczenie są bardzo duże.
Dokładnie w tym momencie zadzwonił telefon. To była Danuta. Mateusz patrzył na ekran przez dłuższą chwilę, aż w końcu odebrał.
– Mateusz, to ja, mama – jej głos brzmiał nieco sztucznie i nieswojo. – Jak się miewasz?
– Wszystko w porządku.
– A jak zdrowie Karoliny?
– Jest w trakcie leczenia. Lekarz mówi, że postępy są całkiem dobre.
Po drugiej stronie słuchawki zapadła chwilowa cisza. Potem głos Danuty załamał się od płaczu.
– Mateusz… chcę cię przeprosić. Przez ten rok bardzo dużo myślałam. To była moja wina. Byłam zbyt wielką egoistką. Myślałam tylko o twoim bracie i siostrze, a zapomniałam, że ty też masz własną rodzinę, o którą musisz dbać.
Mateusz nic nie odpowiedział.
– Czy ty… czy możesz mi wybaczyć? – zapytała szlochając Danuta.
Mateusz spojrzał w stronę kuchni. Karolina stała przy zlewie, skupiona na dokładnym zmywaniu każdego talerza. Ciepłe, żółte światło lampy delikatnie otulało jej sylwetkę.
– Nie mam już do ciebie żalu – powiedział powoli. – Ale są rzeczy… których naprawdę nie da się już cofnąć. Będę cię odwiedzał w przyszłości, ale to już nie będzie to samo, co dawniej.
Danuta wybuchnęła płaczem.
– Wiem. To moja wina, skrzywdziłam was oboje.
Rozmowa dobiegła końca. Mateusz stanął na balkonie, wpatrując się w rozświetlone światłami miasto. Zaczynali właśnie swoje nowe życie. Koniec.