W tym momencie otworzyły się drzwi wejściowe.
Adrien tam był.
Jego torba podróżna wciąż wisiała na jego ramieniu.
Jego twarz była zamknięta.
Nie powiedział dobranoc.
Spojrzał na poduszkę w moich dłoniach.
Potem na Maxime’a.
Potem na swoją matkę.
„Co tu się dzieje?”
Wyraz twarzy Renée zmienił się w jednej chwili.
Złość zniknęła.
M
Nadeszła chwila niepokoju.
„Adrien! Wróciłeś wcześniej, synu. Nie spodziewaliśmy się ciebie”.
Adrien odłożył torbę.
Potem powiedział lodowatym głosem:
„Słyszałem z korytarza”.
W tej ciszy zrozumiałem, że tym razem Renée nie zdoła przekręcić prawdy w kłamstwo.
CZĘŚĆ 2
Nikt się nie odezwał.
Maxime spuścił wzrok.
Renée spróbowała się uśmiechnąć.
„Sofia dramatyzuje. Twój brat źle sypia. Właśnie proponowałem układ rodzinny”.
Adrien odpowiedział:
„Układ rodzinny, w którym moja żona zostawia swój własny pokój?”
Renée westchnęła.
„Wiesz, jaka ona jest. Wszystko bierze do siebie”.
Chciałem się odezwać.
Ale gardło miałem ściśnięte.
Adrien spojrzał na mnie.
Nie jak człowiek, który wątpi w siebie.
Jak człowiek, który odkrywa, że zbyt długo zostawiał dom bez ochrony.
„Sofio, jak długo Maxime tu mieszka?”
Renée odpowiedziała za mnie.
„Nie zaczynaj przesłuchania”.
Adrien nawet nie odwrócił głowy.
„Rozmawiam z żoną”.
To zdanie wypełniło pokój.
Proste.
Bez ogródek.
W końcu.
Wyszeptałem:
„Trzy miesiące”.
Jego twarz stwardniała.
„Trzy miesiące?”
Maxime uniósł ręce.
„Bracie, chciałem ci powiedzieć, ale mama mówiła, że jesteś zestresowany pracą”.
Adrien odwrócił się do niego.
„I przez trzy miesiące jadłeś tu, spałeś tu, pozwalałeś Sofii robić wszystko?”
Maxime prychnął:
„Przesadza. Lubi grać ofiarę”.
Nie zdążyłem nawet odpowiedzieć.