Dr Tamás Lévai powoli szedł środkowym przejściem audytorium.
Pięć lat wcześniej miał jeszcze czarne włosy. Teraz, z siwiejącymi skroniami i lekko zgiętymi plecami, wszedł na scenę.
Bálint pozostał na swoim miejscu.
„To forum zawodowe, a nie osobiste starcie” – powiedział.
Dr Lévai położył teczkę z dokumentami na biurku mówcy.
– Rozpatrywanie decyzji dotyczącej śmierci pacjenta to sprawa zawodowa.
– Pacjent nie zmarł podczas operacji w waszej placówce.
– Właśnie w tym tkwi problem. Nie dotarł nawet na salę operacyjną.
Dóra przejęła mikrofon.
– Réka, rozumiem, że strata ojca jest bolesna, ale niesprawiedliwe jest atakowanie osoby, która uratowała życie mojej matce.
Zwróciłem się do niej.
– Nigdy nie twierdziłem, że twoja matka nie powinna była zostać uratowana.
– A jednak mówisz tak, jakby jej przeżycie było zbrodnią.
– Problem nie polega na jej przetrwaniu. To dlatego ten sam chirurg powiedział jednej rodzinie, że nie ma możliwości interwencji nadzwyczajnej, a trzy tygodnie później sam zainicjował to samo.
Bálint spojrzał na organizatorów.
– Zatrzymajcie tę prezentację.
Przewodniczący komitetu naukowego, profesor z Budapesztu, nie ruszył się z miejsca.
„Sprawdziliśmy wszystkie dokumenty dotyczące zarządzania danymi, kiedy materiał został przesłany” – powiedział. „Będziemy kontynuować sprawę. Możesz odpowiedzieć później”.
Bálint powoli usiadł.
Rozpocząłem pierwszą oś czasu.
Mój ojciec został przyjęty do szpitala o 20:42.
TK potwierdziła diagnozę o 21:18.
Pierwsze zgłoszenie o przeniesieniu zostało złożone o 21:31.
Dr Lévai osobiście zadzwonił do Bálinta o 21:46.
Szpitalny system telefoniczny alarmowy automatycznie rejestrował wszystkie konsultacje zewnętrzne. Nagranie zostało zarchiwizowane oddzielnie w celu późniejszej kontroli jakości.
„Długo o tym nie wiedziałem” – powiedziałem. „Nasza fundacja otrzymała dokumentację sprawy podczas krajowej analizy ścieżki pacjenta. Kiedy zobaczyłem identyfikator sprawy mojego ojca, poprosiłem o oficjalny przegląd dokumentacji.
Rozpoczęło się odtwarzanie.
Rozległ się głos dr. Lévaia, młodszego o pięć lat.
„Bálint, rozwarstwienie aorty wstępującej. Sześćdziesięciotrzyletni mężczyzna. Nadal przytomny, ale jego stan się pogarsza. Nie ma tu kardiochirurgii. Na oddziale ratunkowym w Peczu poinformowano, że nie ma chirurga aorty.
Głos Bálinta odpowiedział:
„Jestem na konferencji”.
„Wiem. Pacjent to twój teść”.
Zapadła długa cisza.
„Dlatego nie mogę tego zrobić”.
„Dlaczego?”
„Jeśli pojadę do innego szpitala, żeby operować członka rodziny, a on umrze, to będzie sprawa dyscyplinarna. Nie będę ryzykował swojej pozycji”.
Głos dr. Lévaia stał się głośniejszy.
„Wciąż ma szansę”.
„Należy przestrzegać oficjalnej procedury transferu”.
„Nie ma na to czasu”.
„Następnie proszę udokumentować, że stan pacjenta nie pozwala na transport”.
Nagranie się zakończyło.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
Twarz Bálinta pozostała nieruchoma, ale jego dłoń na stole zacisnęła się w pięść.
„To ukradziona rozmowa” – powiedział. „Nie miałem przed sobą pełnego raportu”.
Dr Lévai otworzył szafkę z dokumentami.
„Otrzymał tomografię komputerową dwanaście minut przed połączeniem. System zarejestrował otwarcie.
Na projektorze pojawił się elektroniczny rejestr dostępu do dokumentacji medycznej.
Był na nim identyfikator użytkownika Bálinta.
21:38: Otwieranie tomografii komputerowej.
21:40: Przeglądanie wyników badań laboratoryjnych.
21:42: Pobieranie karty danych z konsultacji w nagłych wypadkach.
„Widział pan pełny raport” – powiedział dr Lévai. „Rozmawialiśmy później”.
Bálint odpowiedział chłodno:
– Nawet na podstawie wszystkich wyników nie można stwierdzić, że operacja się powiodła.
– Nikt nie mówi, że na pewno przeżyje – powiedziałem. – Mówimy, że miała szansę na operację, której nie podjąłeś wówczas, powołując się na zasady zawodowe.
Dóra znów się odezwała.
– Stan mojej matki mógł być bardziej stabilny w czasie transportu.
Otworzyłem drugą linię czasu.
– Twoja matka była leczona w tym samym szpitalu w Székesfehérvár, z tą samą diagnozą. Bálint również przebywał w tym czasie w Szombathely.
Przyjęcie do szpitala odbyło się o 19:56.
Diagnozę postawiono o 20:29.
Bálint rozmawiał z Dórą przez telefon o 20:41.
O 20:48 zadzwonił do dyrektora szpitala.