„Wygląda jak Noe.”
Wyraz twarzy Dawsona pozostał nieodgadniony.
„Dzieje się tak dlatego, że linia krwi Castillo nie jest taka, za jaką podaje ją rodzina”.
Zaparło jej dech w piersiach.
„Co mówisz?”
Zanim zdążył odpowiedzieć, jej telefon zawibrował.
Nieznany numer.
Zawahała się zanim odpowiedziała cicho.
“Cześć?”
Przez szum przebijał się słaby, starszy, męski głos.
„Czy to Elena Salazar?”
“Tak.”
„Nazywam się Gabriel Moreno.”
Dawson natychmiast zesztywniał.
Starzec kontynuował:
„Nie znasz mnie… ale byłem tam, kiedy urodził się Adrian”.
Puls Eleny przyspieszył.
“Co masz na myśli?”
Drżący oddech przetoczył się przez linię.
„Trzydzieści osiem lat temu do rodziny Castillo trafiło niewłaściwe dziecko”.
Elena zamarła całkowicie.
Nawet adwokat Dawson siedzący naprzeciwko niej wyglądał na oszołomionego.
Tysiące mil dalej, w rozpadającym się imperium rodziny Castillo, Adrian wciąż nie miał pojęcia, że największy sekret ze wszystkich dopiero miał ujrzeć światło dzienne.