„Claire? Co ty tu robisz?”
Claire stanęła przed nimi.
„Gabriel, nie przedstawisz mnie?”
Otworzył usta, ale nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
Inès zmarszczyła brwi.
„Znacie się?”
„Bardzo dobrze” – odpowiedziała Claire. „Mieszkamy w tym samym mieszkaniu od siedmiu lat”.
Głos rozmów wokół nich ucichł.
Gabriel w końcu odzyskał głos.
„Claire, to nie czas ani miejsce. Porozmawiamy na zewnątrz”.
„Dlaczego na zewnątrz? Zebrałeś swoich przyszłych wspólników, inwestorów i narzeczoną. Brakuje tylko twojej żony”.
Słowo rozbrzmiało w całym pomieszczeniu niczym odłamek szkła.
Inès puściła ramię Gabriela.
„Twoja żona?”
„Inès, posłuchaj mnie…”
„Właśnie powiedziała, że jest twoją żoną”.
Inwestor po sześćdziesiątce podszedł do Gabriela i zapytał, czy to stwierdzenie jest prawdą. Odpowiedział, że jego sytuacja osobista nie ma nic wspólnego z firmą.
Claire położyła teczkę na stole i wyjęła dokumenty.
„Ona ma z firmą wszystko wspólnego. Kapitał początkowy G&I Patrimoine pochodzi w dużej mierze z naszych wspólnych oszczędności, przekazanych bez mojej zgody”. Pani Morel wypłacono również 45 000 euro w ciągu roku. 50 000 euro stanowiło zaliczkę na mieszkanie kupione na jej nazwisko.
Położyła przed nimi kopie transakcji.
„Oto daty, rachunki i dokumenty potwierdzające”.
Inwestor przeskanował dokumenty, po czym jego twarz stężała.
„Sfinansowałeś swoją firmę z wątpliwych środków małżeńskich, a następnie przekazałeś 20% udziałów komuś spoza małżeństwa?”
„To nie takie proste” – odpowiedział Gabriel. „Mogę to wyjaśnić”.
„Nie. Proste jest ryzyko prawne. Jeśli te aktywa zostaną zamrożone, firma straci podstawy finansowe. A jeśli ukryjesz to przed inwestorami, twoja wiarygodność straci sens”.
Podał
Podał dokumenty Claire.
„Wycofuję swoje zobowiązanie”.
Jego współpracownicy wyszli razem z nim, a wkrótce potem kilku innych gości. W niecałe 10 minut sala była w połowie pusta. Gabriel patrzył, jak jego przyszłość ucieka, nie mogąc nikogo powstrzymać.
Inès płakała. Nie elegancko, nie tak jak na starannie dobranych zdjęciach, które zamieściła w internecie. Jej ramiona drżały. Makijaż spływał jej po twarzy.
„Kłamałeś mnie przez trzy lata” – wyszeptała. „Mówiłeś, że twój rozwód się skończył”.
„Miał się skończyć. Chciałam cię chronić”.
„Chronić mnie przed czym? Przed prawdą?”
Próbował wziąć ją za rękę.
„Kocham cię. Wszystko, co robiłam, robiłam dla nas”.
Inès cofnęła się.
„Ukradłaś mu życie, żeby zbudować moje”.
Potem zwróciła się do Claire. Jej oczy były pełne rozpaczy.
„Czy wiedziałaś, kiedy pokazałam ci pierścionek?”
„Zrozumiałam pierwszego ranka, kiedy zobaczyłam zdjęcie”.
„I pozwoliłaś mi mówić o ślubie, mieszkaniu, firmie…”