Kobiety w niebezpieczeństwie. Daniel miał przygotować środki ochrony, ale potrzebował bezpośredniego dowodu spisku.
Tej nocy Camila wróciła do apartamentu i włożyła dyktafon do torby z pieluchami. Podczas kolacji Leonor pojawiła się w towarzystwie Reginy. Kochanka Mauricia przedstawiła się jako „przyjaciółka rodziny” i usiadła naprzeciwko Camili z urażającym spokojem.
„Matías potrzebuje stabilnej kobiety” – powiedziała Regina. „Czasami kochanie dziecka oznacza akceptację faktu, że ktoś inny może je lepiej wychować”.
Camila spuściła wzrok, by ukryć gniew.
Mauricio przesunął po stole kilka papierów.
„Podpisz zgodę na dobrowolną ocenę, a wszystko będzie prostsze”.
„A jeśli nie podpiszę?”
Leonor odstawiła kieliszek.
„Wtedy jutro powiemy, że próbowałeś zrobić sobie krzywdę z dzieckiem w ramionach”.
Cisza stała się nie do zniesienia.
Camila zrozumiała, że pułapka już została zastawiona. Podpisała tylko listę obecności, odebrała Matíasa i zamknęła się w sypialni. O 2:00 w nocy spakowała dokumenty, leki, pieluchy i kocyk, który wydziergała jej babcia.
O 6:55 Mauricio wyszedł do biura. Camila odczekała pięć minut, odebrała dziecko i otworzyła drzwi. Winda już jechała w górę.
Na ekranie pojawił się numer jej piętra.
Mauricio zapomniał telefonu i wracał.
Camila była uwięziona na korytarzu z walizką, dzieckiem i całą prawdą, która miała wyjść na jaw…
CZĘŚĆ 3
Camila spojrzała na drzwi windy i poczuła, jak serce wali jej w gardle. Nie było czasu, żeby wrócić do mieszkania, żeby Mauricio nie zobaczył walizki. Nie mogła też zejść po schodach z Matíasem, wózkiem i torbą z pieluchami.
Wtedy przypomniała sobie o drzwiach służbowych na końcu korytarza.
Pobiegła w ich kierunku, otworzyła je ramieniem i weszła do pomieszczenia technicznego, gdy winda się zatrzymała. Usłyszała szybkie i gwałtowne kroki Mauricia.
„Camila!” krzyknął z korytarza. „Gdzie jesteś?”
Matías zaczął się wiercić. Przykryła mu głowę kocem i kołysała go, błagając, żeby nie płakał. Przez szparę zobaczyła, jak Mauricio otwiera drzwi mieszkania, wychodzi na zewnątrz i dzwoni do ochroniarza.
„Nie pozwólcie mojej żonie wyjść. Jest zdezorientowana i zabrała mojego syna”.
To kłamstwo potwierdziło, że Daniel miał rację: Mauricio nie zamierzał przegrać z godnością.
Camila zjechała 16 pięter schodami służbowymi. Na każdym piętrze czuła, że nogi odmawiają jej posłuszeństwa. Kiedy dotarła do parkingu, Verónica czekała na nią w szarym samochodzie. Camila wsiadła do Matíasa i gdy tylko zamknęła drzwi, szlaban opadł.
Podszedł strażnik.
„Pani Salgado, pani mąż zgłosił nagły wypadek. Mówi, że dziecko jest w niebezpieczeństwie”.
Verónica pokazała swoją legitymację medyczną.
„Dziecko idzie na pilną diagnostykę. Jeśli zatrzymacie nas bez nakazu sądowego, poniesiecie odpowiedzialność”.
Strażnik zawahał się. W tym momencie pojawił się Mauricio, biegnący między samochodami, bez kurtki, z wykrzywioną twarzą.
„Zatrzymajcie ją! Jest chora!”
Camila otworzyła szybę na tyle, żeby na niego spojrzeć.
„Nie jestem chora, Mauricio. Nie śpię”.
Verónica przyspieszyła, gdy szlaban się uniósł. Mauricio uderzył w bagażnik, ale samochód pomknął w kierunku Vasco de Quiroga i zniknął w porannym ruchu.
Schronisko mieściło się w niepozornym domu w Coyoacán, prowadzonym przez Fundację Renacer. Nikt nie pytał, ile ma pieniędzy ani dlaczego tak długo zwlekała z odejściem. Dali jej pokój, łóżeczko i telefon, którego nie dało się namierzyć. Tego samego popołudnia Daniel złożył zawiadomienie o przemocy domowej, fałszerstwie i groźbach związanych z opieką nad dzieckiem.
Pierwszej nocy Camila budziła się cztery razy, przekonana, że ktoś próbuje otworzyć drzwi. Każdy dźwięk brzmiał jak winda w penthousie; każda wibracja telefonu – groźba. Psycholog z fundacji czuwał przy niej do świtu i tłumaczył, że ucieczka nie ugasi od razu wyuczonego strachu. Matías, nieświadomy tego wszystkiego, spał z dłonią owiniętą wokół palca.
Mauricio odpowiedział brutalną kampanią. Obdzwonił członków rodziny, pracowników i wspólnych znajomych. Twierdził, że Camila przeszła epizod psychotyczny i „porwała” Matíasa. Doña Leonor wydała oświadczenie, w którym napisała, że rodzina desperacko pragnie uratować dziecko przed chorą matką.