Wtedy Mauricio stracił panowanie nad sobą.
Wstał od stołu i wskazał na schody.
„To wszystko powinno być moje lata temu”.
Zamarłem.
„Kolekcja twojego ojca utrzymywała moje firmy na powierzchni, kiedy zaczęły podupadać. Sprzedawałam je po trochu i nikt tego nie zauważył”. Wiesz, ile pieniędzy wydałem na utrzymanie tego cholernego domu, podczas gdy ty płakałeś nad swoimi kwiatami?
Czułem, jakby powietrze uchodziło mi z ust.
Sprzedałem dzieła sztuki mojego ojca.
„Ile?”
Pytanie wyrwało mi się z gardła, zanim zdążyłem się powstrzymać.
Mauricio spojrzał na mnie.
„Co powiedziałeś?”
Za późno.
Nie było sensu dłużej udawać.
Uniosłam głowę i spojrzałam mu prosto w oczy.
„Zapytałem, ile twoich obrazów ukradłeś”.
Jego twarz się zmieniła.
„Ty…”
Wstałem, nie patrząc na ściany ani meble.
Podszedłem do niego.
„Widzę doskonale”.
Fernanda zakryła usta.
Mauricio cofnął się.
„Nie”.
„Prawie idealnie” – poprawiłem. „Trochę lepiej każdego dnia”.
„Krople…”
„Zmieniliśmy je kilka tygodni temu”.
Rozumiał wszystko.
Daniel.
Telefon.
Moje spacery po domu.
Rozmowy, które podsłuchałam.
„Ile wiesz?”
„Wystarczająco”.
Mauricio złapał mnie za ramię.
„Więc wiesz też, że nie mogę cię już stąd wypuścić”.
Fernanda interweniowała.
„Puść ją”.
„Trzymaj się od tego z daleka”.
„Jest w ciąży z twoim dzieckiem” – powiedziałam. „Zamierzasz ją zniszczyć, kiedy przestanie być dla ciebie użyteczna?”
To pytanie go rozwścieczyło.
Pchnął mnie w stronę korytarza.
Próbowałam się wyrwać, ale on był silniejszy.
Otworzył drzwi do piwnicy.
„Poczekasz tam, aż zdecyduję, co z tobą zrobić”.
„Daniel wie wszystko”.
To był błąd, że to powiedziałem.
Mauricio uśmiechnął się.
„Idealnie”.
Wziął mój telefon i napisał wiadomość.
„Wszystkiego się dowiedział. Przyjdź szybko”.
Potem wysłał ją do Daniela.
Zamknął mnie w piwnicy.
Nie wiem, ile czasu minęło.
Usłyszałem kroki na górze.
Potem głos.
„Valeria!”
Daniel.
Zapukałem do drzwi.
„Nie wchodź!”
Za późno.
Rozległ się głośny huk.
Potem zapadła cisza.
Krzyknąłem jego imię.
Kilka minut później drzwi się otworzyły.
Mauricio ciągnął Daniela, oszołomionego, ale przytomnego.
„Patrz, kto tu jest”.
Wepchnął go do środka i zamknął drzwi.
Pobiegłem do niego.
Miał ranę głowy.
„Wszystko w porządku?”
„Już lepiej”.
Próbował się uśmiechnąć.
„Wiedziałem, że wiadomość była dziwna”.
„Więc dlaczego przyszedłeś?”
„Bo wiedziałem, że jesteś w niebezpieczeństwie”.
Miałem ochotę jednocześnie go przytulić i uderzyć.
Daniel wskazał na róg.
„Wyjście dla obsługi technicznej”.
Kilka tygodni wcześniej poszedłem do piwnicy, udając gazownika, i odkryłem starą klapę prowadzącą do ogrodu.
Po kilku próbach udało nam się ją otworzyć.
Wyszedłem pierwszy.
Znalazłem linę w schowku i pomogłem Danielowi.
Kiedy w końcu wyszliśmy na zewnątrz, usłyszeliśmy krzyki.
Dochodziły z domu.
Weszliśmy tylnymi drzwiami.
Fernanda siedziała na półpiętrze, trzymając się za brzuch.
„Boli”.
Daniel spojrzał na nią.
„Jak często?”
„Nie wiem… bardzo często”.
Pod nią pojawiła się plama płynu.
„Rodzi”.
„Jest w siódmym miesiącu” – powiedziałem.
Fernanda zaczęła płakać.
„Zadzwoń po karetkę”.
Szukałem telefonu.
Nie było go.
Mauricio również odłączył telefon stacjonarny.
Daniel pobiegł do roweru, gdzie miał drugi telefon komórkowy.
W tym momencie usłyszeliśmy warkot silnika.
Mauricio wyniósł kilka walizek na patio.
W środku były zwinięte obrazy, monety i dokumenty.
Obok samochodu stały dwa kanistry na benzynę.
Zrozumiałem, co miał na myśli.
„Chce spalić dom”.
Głos mi drżał.
Nie z powodu pieniędzy.
Pomyślałem o moim ojcu.
O biurze, w którym nauczył mnie odróżniać autentyczne litografie.
O krzakach róż, które razem posadziliśmy.
E
w śladach, które wciąż istniały na framudze drzwi, gdzie mierzyłam swój wzrost jako dziecko.
Mauricio próbował mnie oślepić.
Teraz chciał wymazać moją przeszłość.
Daniel zadzwonił na pogotowie.
„Policja, pogotowie ratunkowe i straż pożarna. Wszystko”.
Fernanda krzyczała.
Nie mogliśmy jej ruszyć.
Poród postępował zbyt szybko.
Daniel przeszedł szkolenie z pierwszej pomocy podczas wolontariatu. Stosowałam się do jego instrukcji, mimo że trzęsły mi się ręce.
„Oddychaj” – powiedziałam do Fernandy.
„Nie mogę”.
„Tak, możesz”.
Spojrzała na mnie z rozpaczą.
„Valeria… Wiedziałam, że Mauricio oszukiwał cię tymi kroplami do oczu”.