„No cóż, to mama!” Karina usiadła obok niej. „Nic dziwnego! Dla każdego dziecka, niezależnie od wieku, rodzice są słabym punktem!”
— Tylko że u mnie to nie jest kropka, tylko cała plamka!
– Ojej, daj spokój! Moje też czasem coś wyprawiają! To nie tak…
„Czy twoi rodzice kiedykolwiek znaleźli mężczyznę, który był mocno zadłużony i zaciągnęli pożyczkę, zastawiając mieszkanie, żeby spłacić długi? A potem, kiedy problemy mężczyzny się rozwiązały, uciekł od nich?”
„Wow…” Karina spięła się jak struna.
„No cóż, to dla ciebie prawdziwe ‘wow’!” Maxim westchnął ciężko.
— No i co teraz? Czego Anfisa Andriejewna od ciebie chce?
„Ona chce przerzucić cały dług na mnie, bo jestem jej synem! To mieszkanie powinno trafić do mnie! I ona też chce…”
„Jest!!!” – wykrzyknęła Karina, wyciągając szeroki czarny pas z głębi szafy. Telefon zapiszczał. „Tak, Marin… Jesteś tu? Już schodzę! Aha! Chodź!”
Szybko się rozłączyła i zaczęła się pospiesznie szykować.
– Przepraszam, kochanie…
– Tak, rozumiem! Wszystko w porządku…
„Czego więc ona chce?” zapytała Karina, wpychając pasek do swojej torby koncertowej.
„Mama chce, żebyś sprzedał swoje mieszkanie i pomógł spłacić jej dług! A tymczasem moglibyśmy się do niej wprowadzić i zaoszczędzić własne pieniądze! W każdym razie, na razie zdecydowaliśmy się na tę opcję, ale doskonale rozumiem, że to…”
Maksym nie zauważył, jak zmieniła się twarz Kariny. Życzliwość zniknęła, jakby zmyta zimną wodą. Jej oczy stały się twarde, obce.
„Co postanowiłeś z mamą?!” – głos brzmiał lodowato. „Sprzedać moje mieszkanie, żeby spłacić długi?!”
„Co?” Maksym nie zrozumiał od razu, co się dzieje.
„Co słyszałaś!” – powiedziała Karina, gwałtownie, gniewnie zakładając buty. „Nigdy nie sprzedam swojego mieszkania dla czyjegoś prywatnego zysku! NIGDY!!! Pamiętaj o tym, Maksym! I możesz powiedzieć to samo swojej mamie! Długo znosiłam jej obrzydliwe zachowanie i stosunek do mnie, ale teraz, po tym…”
„Wiedziałem, że się nie zgodzisz!” – próbował się usprawiedliwić Maksym. „A to nie nasz dług, tylko jej! Nie mam nawet udziału w tym mieszkaniu, więc…”
„To dlaczego mi to wszystko teraz powiedziałeś?” Karina odwróciła się do niego całym ciałem. „Do czego?! Żeby mnie rozgniewać? A może liczyłeś na moje współczucie? Na to, że natychmiast ucieknę i sprzedam mieszkanie?”
„Po prostu mówię ci, co stało się z mamą! Powód mojego stanu! I w pełni popieram twoją decyzję! Wiesz o tym! Zawsze będę przy tobie we wszystkim! Ale…”