Mara przesunęła zdjęcie po stole.
Derek st
Zaciekawiło mnie to.
Jego samochód. Za Samuelem. Dwadzieścia minut przed wypadkiem.
Vivian znieruchomiała.
Obserwowałam, jak stopniowo docierało do mnie, że cicha, ciężarna wdowa, którą porzucili, nie spędziła dwunastu dni na tonięciu.
Spędziła je budując klatkę.
Głos Vivian przycichł. „Czego chcesz?”
Zerknęłam w stronę drzwi pokoju dziecięcego.
„Spokoju” – powiedziałam. „I żebyście oboje wyszli, zanim przyjedzie policja”.
Derek podszedł do mnie. „Ty mała…”
Mara uniosła telefon. „Groźba karmiącej matce we własnym domu będzie świetnie wyglądać w sądzie”.
Dzwonek do drzwi zadzwonił ponownie.
Tym razem to ja się uśmiechnęłam.
Część 3
Dwóch detektywów stanęło w moich drzwiach.
Dłoń Vivian powędrowała do jej pereł.
Derek cofnął się tak szybko, że uderzył w ścianę.
„Pani Hale?” – zapytał jeden z detektywów.
Skinąłem głową. „Proszę”.