Wyraz twarzy Ethana stwardniał. „Sprzedaj swoją biżuterię” – warknął. „Masz aż nadto, żeby pokryć ten bałagan. Nie zmarnuję na ciebie ani grosza”. Zamarłam, szok wywołany jego okrucieństwem na chwilę mnie uciszył. „Mówisz poważnie?” – wyszeptałam. „Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłam, tak mnie traktujesz? Jesteś moim mężem, Ethan. Powinieneś mnie wspierać”. „Wspierać cię?” – warknął podniesionym głosem. „Jesteś teraz bezużyteczna, Nancy. Muszę dźwigać tę rodzinę na plecach, a ty nie potrafisz już nawet zrobić tego, co do ciebie należy”. W pokoju zrobiło się ciężko, duszno, a jego gniew sięgał zenitu. Nie mogłam dłużej milczeć. „Nie robiłam nic poza wspieraniem cię, Ethan! Porzuciłam dla ciebie karierę, wychowałam naszą córkę i dbałam o dom, podczas gdy ty tułałeś się po różnych pracach. A teraz, kiedy najbardziej cię potrzebuję, nazywasz mnie bezużyteczną?” Jego twarz wykrzywiła się w furii. „Myślisz, że możesz mi odpyskować?” krzyknął, uderzając pięściami w krawędź łóżka. „Nie wolno ci stawiać żądań!” Wzdrygnęłam się, ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, rzucił się do przodu, zaciskając mocno pięści i uderzył mnie w brzuch obiema rękami. Ból przeszył moje i tak już połamane ciało, pozostawiając mnie z trudem łapiąc powietrze. Pokój wirował, gdy próbowałam przetworzyć to, co się właśnie wydarzyło.
Rozdział 3: Punkt krytyczny i obietnica
Ból po ataku Ethana rozprzestrzenił się po całym moim ciele, pozostawiając mnie zdyszaną i ściskającą się za brzuch. Zanim zdążyłam w pełni zrozumieć, co się stało, drzwi do mojego pokoju szpitalnego otworzyły się gwałtownie. Do środka wbiegli pielęgniarka i ochroniarz, a na ich twarzach malowała się mieszanina szoku i determinacji. „Co tu się dzieje?” – zapytała pielęgniarka, wchodząc między mnie a Ethana. „Sprowokowała mnie!” – krzyknął obronnie Ethan, wciąż zaciskając pięści. „Ona…