Harlan skinął głową i wrócił do papierów. „Są pewne warunki. Margaret była konkretna”.
Przedstawił warunki. Będę pełnić funkcję powiernika przez pięcioletni okres próbny. W tym czasie miałam obowiązek mianować niezależnego prezesa zarządu i biegłego rewidenta, który zajmie się porządkami. Jeśli śledztwo wykaże nieprawidłowości finansowe, Ethan zostanie całkowicie usunięty z zarządu, a jego udziały mniejszościowe zawieszone.
A potem, kulminacja.
„Jeśli pan Caldwell spróbuje zastraszyć, nękać lub naciskać na powiernika – prawnie lub osobiście – straci na zawsze status beneficjenta”.
Wzrok Ethana powędrował po sali. Spojrzał na dziecko, potem na Gateway Arch za oknem, a potem na mnie. Ogarnęła go panika. Był człowiekiem, który żył z wpływów, a nagle ich nie miał.
„To niesprawiedliwe” – zaprotestowała Lauren drżącym głosem. „Ethan, mówiłeś… mówiłeś, że twoja matka nas wspiera. Mówiłeś, że będziemy bezpieczni”.
„Zamknij się, Lauren” – warknął Ethan, a pozory kochającego partnera natychmiast pękły.
„Nie mów do niej w ten sposób” – powiedziałem.
Ethan odwrócił głowę w moją stronę. „Cieszysz się tym, prawda? Myślisz, że to jakieś wielkie zwycięstwo? Zniszczysz firmę tylko po to, żeby zrobić mi na złość”.
„Nie” – powiedziałem cicho. „Uratuję firmę przed tobą”.
Harlan odchrząknął. „Jest jeszcze jeden, ostateczny warunek dotyczący dziecka”.
Lauren zbladła. Otuliła syna ciaśniej kocem.
„Margaret napisała: Nie będę karać dziecka za grzechy ojca. Dla chłopca utworzono oddzielny fundusz edukacyjny, nadzorowany przez niezależnego powiernika. Lauren nie będzie kontrolować tych funduszy poza tym, co jest niezbędne dla zapewnienia dziecku opieki medycznej i edukacyjnej. Jeśli Ethan obiecał pani niespodziewany zysk, pani Whitaker, to jego oszustwo, nie moje”.
Lauren spojrzała na Ethana, a na jej twarzy malowało się przerażenie. „Mówiłeś mi… mówiłeś, że dostaniemy dom. Mówiłeś, że będziesz miał płynne środki na spłatę moich kredytów studenckich”.
Ethan ją zignorował. Wpatrywał się we mnie, jego myśli krążyły, kalkulowały, szukały sensu.