Ethan wstał, wygładzając marynarkę. Agresja zniknęła, zastąpiona łagodnym, zranionym spojrzeniem – spojrzeniem, którego używał przez dziesięć lat, by dostać to, czego pragnął. Obszedł stół dookoła, ignorując ostrzegawczą dłoń Harlana, i uklęknął obok mojego krzesła. Pachniał drzewem sandałowym i zdradą. „Claire” – wyszeptał, kładąc dłoń na moim kolanie. „Kochanie, spójrz na mnie. Nie musimy tego robić. Moja mama była chora. Nie myślała jasno. Chodźmy na dół, napijmy się kawy i porozmawiajmy o tym. Tylko my. Bez prawników. Bez… niej”. Skinął głową w stronę Lauren. „Możemy to naprawić”.
Spojrzałam na jego dłoń na moim kolanie. Była ciężka. Jak łańcuch.
Sięgnęłam do torebki i wyciągnęłam telefon.
„Harlan” – powiedziałam, nie spuszczając wzroku z Ethana. „Czy ochrona jest gotowa?”
Rozdział 3: Egzorcyzm Wpływu
Strach przemknął przez twarz Ethana – surowy i nieuważny – zanim zdążył go ukryć. Cofnął dłoń, jakby moje kolano było rozżarzonym żelazem.
„Ochrona?” – prychnął, wstając i cofając się. „Dla mnie? Claire, to niedorzeczne. Jestem twoim mężem”.
Harlan nie podniósł wzroku znad swoich akt. „Pani Caldwell wyraźnie poleciła, żebyś dziś nie był sam z Claire. Przewidywała, że będziesz próbował… negocjować”.
Harlan przesunął w moją stronę wizytówkę po wypolerowanym mahoniowym stole. Była ciężka, matowo czarna ze srebrnym napisem. Dana Griggs – Ochrona Prywatna i Zarządzanie Ryzykiem.
„Pani Griggs czeka w holu” – powiedział Harlan. „Została zatrudniona przez Trust, aby zapewnić twoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo firmy podczas przejścia”.
Ethan spojrzał na wizytówkę, a potem na mnie. „Naprawdę zamierzasz to zrobić? Pozwolisz obcym ludziom wejść do mojego biura? Do firmy mojego ojca?”
„To nie twoja firma, Ethan” – powiedziałem, podnosząc wizytówkę. Jej krawędzie były ostre. „Dawno tego nie było. Po prostu nie
Zauważyłam, bo byłaś zbyt zajęta wydawaniem zysków na… – Spojrzałam na Lauren, która siedziała jak sparaliżowana, a łzy spływały jej po twarzy. – …na inne rzeczy.
Lauren odezwała się, ledwie słyszalnym szeptem. – Powiedział mi, że nie chcesz dzieci. Powiedział, że jesteś zimna. Że bardziej zależy ci na łamach gazet towarzyskich niż na rodzinie.
Spojrzałam na nią. Powinnam była jej nienawidzić. Część mnie nienawidziła. Ale przede wszystkim widziałam młodszą wersję siebie – kolejną kobietę zwiedzioną tym samym mirażem.
„Pragnęłam dzieci bardziej niż czegokolwiek innego” – powiedziałam spokojnie, a stary ból pulsował mi w piersi. „Ethan powiedział mi, że nie jest gotowy. Powiedział, że musi najpierw skupić się na dziedzictwie. Chciał kontroli, Lauren. Dzieci zajmują przestrzeń. Nie lubi dzielić przestrzeni”.