„To słodkie” – powiedział.
„
Nie wpuścisz mnie?
Wahał się o sekundę za długo.
Valeria to zauważyła.
Jej uśmiech zmienił się, ledwo. Pozostał na twarzy, ale ciepło z niego uleciało.
„Daniel” – powiedziała cicho. „Coś się stało?”
„Nie. Po prostu nie chcę, żebyś zachorował przed ślubem”.
Zaśmiała się. „Nie obchodzi mnie to. Jestem twoją narzeczoną”.
Delikatnie pchnęła drzwi.
Daniel odsunął się.
W chwili, gdy weszła, mieszkanie wydało mi się mniejsze.
Valeria poruszała się po kuchni z poufałością kogoś, kto już wyobrażał sobie, że będzie jej właścicielem. Wyjmowała pojemniki, nalewała zupę do miski, napełniała czajnik i rozmawiała o sukniach druhen, jakby nic na świecie się nie zmieniło.
Daniel obserwował jej dłonie.
Spokojnie. Elegancko. Pewno siebie.
„Usiądź” – powiedziała. „Wyglądasz okropnie”.
Usiadł przy kuchennej wyspie.
Postawiła przed nim zupę, a potem przygotowała herbatę. Tym razem Daniel zauważył, że nie użyła pudełka z jego szafki. Wyciągnęła z torebki małe opakowanie.
Tętno dudniło mu w uszach.
Detektyw Ellis kazał mu, jeśli to możliwe, zachować dowody.
Valeria odwróciła się z kubkiem.
„Pij, póki gorące”.
Daniel objął kubek dłońmi, ale go nie podniósł.
Valeria patrzyła.
„Nie zamierzasz pić?”
„Zaraz”.
Jej wzrok nie spuszczał go z oka.
„Zawsze pijesz od razu”.
Daniel wymusił słaby uśmiech. „Mam dziwny żołądek”.
„Herbata pomaga”.
„Wiem”.
„To pij”.
Polecenie było delikatne.
To tylko pogorszyło sprawę.
Daniel powoli uniósł kubek.
Wtedy zadzwonił telefon.
Nigdy w życiu nie był bardziej wdzięczny detektywowi Ellisowi.
Na ekranie widniał fałszywy kontakt, który wcześniej ustalili: Dyspozytor Pracy.
Odpowiedział Daniel. „Halo?”
Głos detektywa Ellisa brzmiał spokojnie i stanowczo. „Powiedz, że masz nagły wypadek w pracy. Wyjdź z mieszkania, jeśli możesz”.
Daniel wstał. „Teraz?”
Oczy Valerii się zwęziły.
„Rozumiem” – powiedział do telefonu. „Będę za dwadzieścia minut”.
Rozłączył się.
„Co się stało?” – zapytała Valeria.
„Problem na budowie. Jedna z nocnych ekip znalazła usterkę konstrukcyjną”.
Jej twarz stwardniała na pół sekundy. „Jesteś chory”.
„Wiem, ale mnie potrzebują”.
„Daniel, usiądź i napij się herbaty”.