Valeria odwróciła wzrok. „Próbowałam ci powiedzieć”.
„Wiem”.
„Nie” – odparła, w końcu odwracając się do niego. „Nie wiesz. Mówiłam ci, że Rodrigo mnie przeraża, a ty mówiłeś, że jest po prostu intensywny. Mówiłam ci, że twoja matka mnie nienawidzi, a ty mówiłeś, że potrzebuje czasu. Mówiłam ci, że czuję się obserwowana w tym mieszkaniu, a ty mówiłeś, że bezpieczeństwo jest w twoim świecie normą”.
Każde słowo trafiło tam, gdzie należało.
Santiago powoli skinął głową. „Masz rację”.
Oczy Walerii lekko się rozszerzyły, jakby oczekiwała obrony, wymówek, wyjaśnień. Santiago jednak niczego nie dał. Usiadł przy jej łóżku i spuścił głowę.
„Masz rację” – powtórzył. „I przepraszam”.
To był pierwszy moment, w którym Valeria naprawdę na niego spojrzała. Nie z ulgą, jeszcze nie, ale z ledwie słyszalnym pęknięciem w ścianie, którą strach wokół niej zbudował. Za nim monitor kontynuował swój stały rytm, a pod tym dźwiękiem wciąż biło serce ich dziecka.
W południe Marcus pojawił się z laptopem i kamienną twarzą. Santiago spotkał się z nim w prywatnej poczekalni. Rolety były zasłonięte, kawa nietknięta, a nazwisko Beltran nagle wydało się mniej władcą, a bardziej dowodem.
Marcus otworzył nagranie.
Pierwszy klip pokazał doñę Amparo wchodzącą do penthouse’u cztery dni wcześniej, elegancką w kremowym garniturze, a za nią Rodrigo i kobietę w fartuchu. Kobieta niosła torbę lekarską, ale Marcus już to sprawdził. Nie była zarejestrowana w żadnym szpitalu na Florydzie. Jej licencja pielęgniarska została zawieszona dwa lata wcześniej po skardze dotyczącej sfałszowanej dokumentacji medycznej.
Santiago patrzył bez mrugnięcia okiem.
Drugi klip pokazał Valerię próbującą przejść z sypialni do salonu. Była pochylona, Jedną ręką na brzuchu, wyraźnie bolała. Amparo zastąpił jej drogę. Rodrigo zamknął za nimi drzwi.
Z kamery nie było dźwięku, ale mowa ciała nie wymagała tłumaczenia. Valeria błagała. Amparo wskazywała na sypialnię. Rodrigo trzymał teczkę.
Trzeci klip pochodził z korytarza przed apartamentem. Pokazywał prywatną pielęgniarkę wychodzącą z małą torbą termiczną.
„Co to jest?” zapytał Santiago.