Wzięłam go na ręce. Był zmarznięty. Koszulę miał przesiąkniętą potem. Kilka razy zwymiotował na podłogę.
„Tak bardzo bolało, tato… Mówiłam cioci, żeby do ciebie zadzwoniła… ale zamknęła drzwi”.
Wniosłam go na górę, podczas gdy Gabriela jęczała za nami.
„Nie sądziłam, że to aż tak poważne, Javier. Szczerze mówiąc, myślałam, że przesadzasz”.
Zatrzymałam się w drzwiach kuchni i spojrzałam na nią.
„Mój syn poprosił cię o pomoc, a ty ukarałaś go za to, że się rozchorował”.
Próbowała podejść, ale Daniela stanęła przed nią.
„Nie dotykaj go”.
Pojechaliśmy prosto do szpitala. Gabriela pojechała za nami swoim samochodem, mimo że prosiłam ją, żeby tego nie robiła. Podczas gdy lekarze badali Emiliana, ona została w poczekalni, powtarzając przeprosiny, których nikt nie chciał usłyszeć.
Pół godziny później przyjechał mój tata, Don Arturo, z Rubénem, mężem Gabrieli.
„Co się stało?” – zapytał zaniepokojony tata.
Gabriela otworzyła usta, żeby skłamać.
„Emiliano źle się poczuł i…”
„Zamknęła go w piwnicy” – przerwałam. „Zabrała mu komórkę, zignorowała moje telefony i zostawiła go tam na kilka godzin, aż wymiotował”.
Rubén zbladł.
„Co zrobiłaś, Gabrielo?”
Moja siostra wybuchnęła płaczem.
Wtedy mój ojciec, który nie powiedział ani słowa, spojrzał na nią tak, jak nigdy dotąd nie widziałem, żeby patrzył na kogokolwiek.
„Miałem założyć fundusz powierniczy dla moich dwójki dzieci i dwójki wnucząt” – powiedział cicho. „Ale po tym wszystkim nie dostaniesz ani grosza”.
Gabriela uniosła głowę z przerażeniem.
„Tato, nie mówisz serio”.
Nie mrugnął.
„Mój wnuk mógł umrzeć, kiedy byłeś zajęty dbaniem o pozory wobec gości”.
W tej chwili, gdy Emiliano był jeszcze podłączony do kroplówki za zasłoną, zrozumiałem, że najgorsze jeszcze nie nastąpiło.
Nie dość, że znalazłam go w piwnicy… ale też odkryłam, do czego zdolna była moja siostra.
CZĘŚĆ 2
Lekarze potwierdzili, że Emiliano miał poważne zatrucie pokarmowe. To nie Gabriela była winna, że zachorował, ale ona traktowała go jak ciężar.
Kiedy wróciliśmy do domu, Emiliano prawie się nie odzywał. Przywarł do Danieli, jakby bał się samotności. Tej nocy spał między nami, ściskając moją koszulę.
Następnego ranka Gabriela wysłała mi ponad dwadzieścia wiadomości.
„Wybacz mi”.
„Nie myślałam”.
„Wszystko wymknęło się spod kontroli”.
„Porozmawiaj z tatą, proszę”.
„Za bardzo mnie karze”.
Nie zapytała o Emiliano aż do siedemnastej wiadomości.
To w końcu złamało mi serce.
Ruben też do mnie zadzwonił. Jego głos brzmiał na zmęczony i załamany.
„Javier, nie będę jej bronił”. To, co zrobiła, było okropne. Wczoraj wieczorem kazałam jej iść do pokoju gościnnego. Na razie nie chcę, żeby była blisko Mateo.
„Rubén, Mateo też z nią mieszka”.
Zapadła długa cisza.
„Wiem”.
Dwa dni później tata przyszedł na kolację. Daniela zrobiła kawę, a Emiliano został w swoim pokoju, oglądając kreskówki, choć od czasu do czasu wychodził, żeby upewnić się, że nadal tam jesteśmy.
Powiedzieliśmy tacie, że rozważamy zgłoszenie Gabrieli do Agencji Ochrony Dzieci i Młodzieży.
Miałam nadzieję, że tata się zawaha. Przecież Gabriela wciąż była jego córką.