Nalałem dwa kieliszki szampana.
Wniosłem je do pierwszej klasy.
Julian nachylał się w stronę kobiety – Sereny Hale – mówiącej cicho.
Gdy mnie zauważył, jego ramiona zesztywniały.
„Szampan dla klas 2A i 2B?” – zapytałem uprzejmie.
Serena się uśmiechnęła.
„Ten lot zaczyna się wspaniale”.
„Cieszę się”.
Potem zwróciłam uwagę na Juliana.
„Chociaż wygląda na to, że jest mały problem administracyjny z twoją rezerwacją”.
Zacisnął szczękę.
„Clara. Proszę. Nie tutaj”.
„To czysto służbowe”.
Odstawiłam tacę.
„Karta firmowa użyta do tych biletów została zawieszona, ponieważ księgowość sprawdza opłaty”.
Serena zmarszczyła brwi.
„Julian, mówiłeś, że firma pokryła koszty tej podróży”.
„Tak”, odpowiedział szybko. „Wystąpił jakiś błąd”.
Kontynuuję
powiedział tym samym spokojnym tonem.
„Zarząd analizuje również twoje uprawnienia wykonawcze, w tym twój udział w europejskiej fuzji”.
Serena patrzyła to na jedno, to na drugie.
„Co się dzieje?”
Julian pochylił się w moją stronę.
„Proszę wejść do kuchni. Natychmiast”.
Mój wyraz twarzy pozostał niezmieniony.
„Proszę pozostać na miejscu, panie Mercer”.
Zamarł.
„Jest pan pasażerem tego samolotu. Jeśli zakłóci pan spokój w kabinie, kapitan zajmie się tym jak każdą inną sprawą pasażerską”.
Julian powoli opadł z powrotem na fotel.
Serena wpatrywała się we mnie.
Potem na jej twarzy pojawiło się rozpoznanie.
„Czekaj”.
Odwróciła się do Juliana.
„Jesteś Clarą Mercer?”
Skinąłem głową.
„Jego żoną?”
„Tak”.
Serena natychmiast cofnęła rękę.
Potem odpięła naszyjnik Cartiera i położyła go na tacy.
„Powiedział mi, że jest rozwiedziony”.
Jej głos drżał.
„Powiedział mi, że jest właścicielem całej firmy”.
Spojrzałam na Juliana.
To brzmiało dokładnie jak on.
„Wiele historii Juliana działa” – powiedziałam cicho – „dopóki ktoś nie sprawdzi papierów”.
Serena patrzyła na niego, jakby widziała go po raz pierwszy.
Podniosłam naszyjnik.
„Miłego lotu”.
Po czym wróciłam do kuchni.
Za mną żadne z nich nie tknęło szampana.
CZĘŚĆ 3
Siedem godzin później wylądowaliśmy na lotnisku Madryt-Barajas.
Poranne słońce rozpościerało się po pasie startowym, gdy pasażerowie zbierali swoje rzeczy.
Serena szybko odleciała.
Nie czekała na Juliana.