Wprowadzali się.
Walizki.
Pudła.
Akta.
Wszystko.
Sienna wyszła, uśmiechając się pewnie.
„Dobrze” – powiedziała. „Jesteś gotowy”.
Otworzyłem niebieski folder leżący na balustradzie werandy.
Jej uśmiech natychmiast zgasł.
„Co to jest?” – zapytała.
„Akt własności” – odpowiedziałem spokojnie.
„Dokumenty podatkowe. Dokumenty ubezpieczeniowe. I twój SMS, w którym prosisz mnie, żebym nie wprawiał nikogo w zakłopotanie pustymi pokojami”.
Gordon przerwał, rozładowując walizkę.
Beverly wyglądała na zdezorientowaną.
Sienna zmusiła się do śmiechu.
„To niedorzeczne. Nikt nie kradnie twojego domku”.
„Nie” – powiedziałem. „Przenosisz tam ludzi bez pozwolenia”.
Potem Beverly odezwała się cicho.
„Sienna powiedziała nam, że to ty proponowałeś”.
Nastąpiła ciężka cisza.
Sienna natychmiast poprawiła matkę.
„Powiedziałam, że Frank zrozumiał”.
„Nie” – odpowiedziałem. „Mówiłeś, że ty i Elliot już podjęliście decyzję”.
Potem wyciągnąłem ostatnią stronę.
SMS Elliota.
Sienna zbladła.
W tym momencie zadzwonił mój telefon.
To był Elliot.
Włączyłem głośnik.
„Tato” – powiedział – „zanim ona powie cokolwiek więcej, jest coś, co musisz wiedzieć”.
Sienna szepnęła natarczywie: „Elliot, nie”.
To było wszystko, co ktokolwiek potrzebował usłyszeć.
„Powiedziała moim rodzicom, że jesteś samotny” – kontynuował Elliot. „Powiedziała, że myślisz o sprzedaży domku, bo to dla ciebie za dużo. Powiedziała im, że ci pomogą, wprowadzając się do niego”.
Beverly zakryła usta.
Gordon wpatrywał się w córkę.
„I powiedziała mi, że przyjeżdżają tylko na tydzień” – dodał Elliot. „Powiedziała, że już się zgodziłeś”.
Cała historia legła w gruzach.
Wszystkie wersje, które Sienna opowiadała różnym osobom, nagle się zderzyły.
I żadna z nich nie pasowała.
CZĘŚĆ 3
Po raz pierwszy odkąd ją znałam, Sienna nie miała nic do powiedzenia.
W końcu spojrzała na mnie i warknęła.
„Upokarzasz mnie”.
Pokręciłam głową.