Potem odtworzono nagrania.
Romain się śmiał.
Romain groził.
Romain tłumaczył Maxime’owi, jak opróżnić konto firmowe Camille.
Romain mówił:
„Złamana kobieta nie broni się. Ona słucha”.
To zdanie zawisło w powietrzu jak zapach spalenizny.
Camille nie płakała. Nie wtedy. Wpatrywała się w podłogę, splecionymi dłońmi. To Maître Lenoir dyskretnie położył dłoń na jej przedramieniu.
Maxime odezwał się pierwszy. Starał się wyglądać na naśladowcę, tchórza, a nie potwora. Wyjaśnił fałszywe faktury, firmy-słupki, zamaskowane przelewy. Potępił Romaina, mając nadzieję, że oszczędzi mu to kilka lat.
Romain obraził go pod nosem.
Sędzia przewodniczący przywołał go do porządku.
„Panie Delmas, miał pan wiele okazji, żeby mówić. Dzisiaj będzie pan słuchał”.
Kiedy Camille została wezwana na mównicę, drewno pod jej palcami było lodowato zimne. Nie powiedziała wszystkiego. Nie mogła. Niektórych rzeczy
Upokorzenia nie miały własnych słów. Mówiła o dokumentach podpisywanych pod przymusem, monitorowanych rozmowach telefonicznych, odpychanych znajomych, wstydzie, który trzymał się mocniej niż siniaki.
Potem opowiedziała o Inès.
„Moja córka nauczyła się rozpoznawać odgłos kroków na schodach. W wieku sześciu lat wiedziała, że musi schować naładowany telefon w pralni. W wieku sześciu lat myślała, że jej obowiązkiem jest chronić matkę. To właśnie straciła”.
Romain w końcu odwrócił wzrok.
Wyrok zapadł późnym popołudniem. Romain został skazany na 12 lat więzienia, nakaz aresztowania, pozbawienie praw rodzicielskich i konfiskatę majątku związanego z przestępstwami finansowymi. Maxime otrzymał wyrok 7 lat więzienia. Część odzyskanych pieniędzy trafiła do ofiar oszustwa, a część pozwoliła Camille zwrócić to, co Romain wpłacił na jej nazwisko.
Gdy wychodzili z sądu, dziennikarze podali im mikrofony. Camille przeszła obok, nie odpowiadając. Trzymała Inès za rękę. Inès miała na sobie czerwony płaszcz i uważnie patrzyła na schody, żeby się nie przewrócić.
„Mamo” – zapytała – „czy on wraca?”