Żadnej łagodnej wersji. Żadnej ochrony.
Jenny nie interesowały pieniądze. Interesowały ją lata, za którymi tęsknił.
Lyra chciała zrozumieć.
Dora wyglądała na zdezorientowaną.
„Po prostu wyszedł… i wrócił z papierami?” zapytała.
Dokładnie tak się czułam.
„Powinnyśmy z nim porozmawiać” – powiedziała Lyra.
Zadzwoniłyśmy.
Kiedy wrócił, na początku nikt się nie ruszył.
Żadnych uścisków. Żadnej ulgi.
Tylko dystans.
„Naprawdę nie było cię przez cały ten czas?” zapytała Lyra.
Skinął głową.