
Przez dwadzieścia lat byłam pewna, że teściowa mnie nienawidzi – nigdy nie powiedziała mi miłego słowa. Po jej śmierci notariusz odczytał polisę na moje nazwisko: sto dwadzieścia tysięcy złotych
Gdyby ktoś mi powiedział jeszcze pół roku temu, że będę płakać po Stanisławie, roześmiałabym mu się w twarz. Dwadzieścia lat bez jednego ciepłego słowa, dwadzieścia lat uśmiechów, które gasły, kiedy wchodziłam do pokoju – a potem jedna koperta i wszystko, co myślałam o tej kobiecie, rozsypało się jak domek z kart.