„Dr Claire Moreau” – odpowiedziała rzeczowo. „Dzisiaj to ona dowodzi zespołem”.
Dowodzi.
Poczułam, jak ziemia lekko ustępuje mi pod stopami.
„Ale… ona ledwo tu jest…”
Nie dokończyłam zdania.
W tym momencie jeden z chirurgów w środku spojrzał w górę… i wskazał w moją stronę, na szybę.
Claire się odwróciła.
Nasze oczy się spotkały.
I chociaż większość jej twarzy była zasłonięta, wiedziałam, że się uśmiecha.
Kilka sekund później wyszła.
Zdjęła maskę. W jej oczach wciąż błyszczało skupienie, wysiłek i emocje.
„Jesteś, mamo”.
Nie wiedziałam, co powiedzieć.
Po prostu na nią spojrzałam.
„Co się stało, kochanie?”
Wzięła moje dłonie w swoje.
Musiała poczuć zapach kawy… bo ścisnęła je mocniej.
„Dzisiaj prowadzę swoją pierwszą operację jako chirurg naczelny”.
Poczułam, jak moje oczy napełniają się łzami.