Pani Helena mówiła czasem:
„Kubuś, ty nie jesteś moim sąsiadem. Ty jesteś moim małym światłem.”
On wtedy śmiał się zawstydzony i mówił:
„Światło nie wynosi śmieci, pani Helenko.”
A ona odpowiadała:
„Najważniejsze światła robią właśnie takie rzeczy.”
Teraz Roman zrobił krok w jego stronę.
„Gdzie są pieniądze?”
Kuba zmarszczył brwi.
„Jakie pieniądze?”
Kobieta w czerwonym szalu uniosła telefon.
„Nie udawaj. W szufladzie nie ma koperty. Helena trzymała tam gotówkę. Kto miał dostęp do domu? Ty.”
Pani Helena próbowała się podnieść.
„Nie… Kuba nigdy…”