Ciąg dalszy historii

Spojrzałam na niego przez kilka sekund, próbując odnaleźć w tym człowieku osobę, która kiedyś potrafiła złamać mi serce jednym zdaniem. Ku własnemu zaskoczeniu nie poczułam nic. Ani bólu, ani żalu, ani gniewu. Tylko obojętność.
— To zależy, co rozumiesz przez niewielkie pieniądze — odpowiedziałam spokojnie.
Michał uśmiechnął się z wyższością.
— Widzę, że poczucie humoru ci zostało. Naprawdę miło cię widzieć. Wiesz, czasem zastanawiałem się, jak potoczyło się twoje życie.
— I znalazłeś odpowiedź?
— Jeszcze nie. Ale chyba mogę się domyślić.
Oparł się wygodnie o fotel.
— Wciąż sama?
Zamknęłam segregator i odłożyłam go na stolik.
— A gdybym była?
— Nic. Po prostu pytam.
Jego spojrzenie mówiło jednak coś zupełnie innego. Doskonale pamiętałam ten wzrok. Przez lata uważał, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania jeszcze zanim ktokolwiek zdążył je zadać.
— A ty? — zapytałam. — Nadal szukasz swojej idealnej muzy?
Zaśmiał się głośno.
— Czasy się zmieniają. Człowiek dojrzewa. Było kilka poważnych związków, ale wiesz, jak jest.
Wiedziałam.
W jego przypadku zawsze wyglądało to tak samo.
Nowy początek. Wielkie plany. Zachwyt. Rozczarowanie. Koniec.
I od początku.
Kelner przyniósł jego kawę.
Michał upił łyk i rozejrzał się po wnętrzu.
— Muszę przyznać, że to miejsce robi wrażenie. Ciekawe, kto jest właścicielem.
— To zależy, którą część masz na myśli.
— Jak to?
— Restaurację prowadzi zewnętrzna firma. Powierzchnie biurowe należą do kilku funduszy inwestycyjnych. Sam budynek jest własnością spółki deweloperskiej.
— Brzmisz tak, jakbyś znała wszystkie szczegóły.
Uśmiechnęłam się lekko.
— Bo znam.
Przez chwilę patrzył na mnie badawczo.
— Pracujesz tutaj