Część 2
Patricia opadła na krzesło, jakby nogi odmówiły jej posłuszeństwa.
Po raz pierwszy nie miała przygotowanej żadnej obelgi. Żadnej ciętej uwagi. Żadnego okrutnego uśmieszku. Jej usta otworzyły się, zamknęły, a potem otworzyły ponownie, ale nie wydobyły z siebie ani słowa.
Detektyw Cole położył kopertę z dowodami na krześle obok mnie. W środku znajdowały się kopie formularza zgody, protokołu przeniesienia, zezwolenia na przechowywanie i wstępnego raportu z analizy pisma, o który poprosił mój adwokat. Podpis na dole miał być mój.
Było blisko.
To właśnie czyniło to tak przerażającym.
Ktoś studiował mój podpis wystarczająco długo, by skopiować ogólny kształt mojego imienia, zakrzywienie litery C w słowie „Claire”, długie podkreślenie pod imieniem „Bennett”. Ale przeoczył jeden szczegół. Zawsze podpisywałam dokumenty medyczne inicjałem drugiego imienia, ponieważ klinika wymagała tego po naszym pierwszym cyklu in vitro.
W sfałszowanym formularzu go nie było.
Patricia wpatrywała się w kopertę. „To prywatna sprawa rodzinna”.
„Nie” – powiedziałam. „Przestała być prywatna, kiedy ktoś wykorzystał mój zarodek bez mojej zgody”.
Jej twarz drgnęła na dźwięk słowa „mój”.
Przez rok eksponowała to dziecko jak nagrodę. Publikowała zdjęcia małej Lily z podpisami o błogosławieństwach, drugich szansach i prawdziwej miłości. Nazywała Megan synową, na którą zawsze zasługiwała. Nazywała mnie bezpłodną, nigdy nie wypowiadając tego słowa wprost.
Ale Lily nie była dowodem na to, że Megan wygrała.
Lily była dowodem na to, że Ryan ukradł ostatnią cząstkę mnie, której jeszcze nie zniszczył.
Detektyw Cole zapytał Patricię, czy zawiozła Megan do kliniki w dniu transferu. Patricia natychmiast zaprzeczyła.
Potem wyciągnął zdjęcie z koperty.
Pochodziło z kamery na parkingu kliniki. Srebrny Lexus Patricii stał zaparkowany dwa miejsca od wejścia. Data transferu zgadzała się z datą.
Jej usta zbielały.
„Tylko ją podwiozłam” – wyszeptała.
„Wiedziałaś, że Ryan używał zarodka z poprzedniego małżeństwa” – powiedział detektyw Cole.
„Wiedziałam, że mają tu przechowywane zarodki” – warknęła, po czym na sekundę się ocknęła.
za późno.
Czułam, jak pokój pode mną się zapada.
Od miesięcy zastanawiałam się, czy Patricia wiedziała. Ryan był samolubny, ale Patricia zawsze była strategiem. To ona namówiła go, żeby mnie zostawił. To ona powiedziała mu, że jestem „zbyt zniszczona” po poronieniach. To ona zapraszała Megan na niedzielne obiady, zanim jeszcze mój rozwód się sfinalizował.
Teraz miałam odpowiedź.
Dyrektor kliniki, dr Samuel Reed, wszedł do poczekalni i poprosił, żebyśmy poszli za nim. Miał poważny wyraz twarzy. Nie chciał rozmawiać o szczegółach publicznie, ale potwierdził, że klinika zawiesiła już dostęp do konta do przechowywania pozostałych zarodków i powiadomiła dział prawny.
Patricia powoli wstała. „Claire, posłuchaj mnie”.
Odwróciłam się.
„To dziecko to córka Ryana” – powiedziała.
Spojrzałam na nią, a mój głos zamarł.
„Ona też jest moja”.
Właśnie wtedy Patricia w końcu wyglądała na przestraszoną.